wtorek, 21 listopada 2017

26. Doświadczanie

Zacznę dziś od anegdoty o pewnym słoniu, choć nie myślałam, że opowiem ją tutaj, pasuje jednak idealnie do moich rozmyślań o naturze Boga i całym tym ziemskim eksperymencie.

Któregoś razu, wracając do domu w okresie, gdy pracowałam w Warszawie i pod dworcem centralnym były jeszcze stare podziemia, był tam też pewien sklepik, a raczej kiosk, z duperelami wszelkiej maści. Naszło mnie na kupienie pewnej figurki, która stała gdzieś w tyle, a że wszystkiego było tam dużo, zapytana pokazałam paluchem co mnie interesuje. Po kilku próbach namierzenia tego co chcę kupić wypowiedziałam niezapomniane słowa: „Ten słoń z uszami jak liście”. Sprzedawca spojrzał na mnie tak, jakby było ze mną coś delikatnie nie w porządku, ale ja niezrażona i jakby nie łapiąc kontekstu dokonałam zakupu i pojechałam do domu. Pamiętam, że na miejscu dokonując prezentacji mojej ówczesnej zdobycz i opowiadając co kupiłam usłyszałam, że przecież to jest… łoś. :) Pospolity renifer, czy coś w ten deseń no. Tak… :))

Historyjka ta wróciła do mnie wczoraj, kiedy przypałętał się timeline związany z Magellanem i podróżą dookoła świata. W pierwszej chwili ciężko dopatrzyć się połączenia, lecz skojarzenie przyszło, kiedy czytałam zapiski człowieka, który z Magellanem płynął, opisując co się działo, co widzieli, określając zauważone zwierzęta np. wielbłądem bez garbu, czy rozkładając na części pierwsze kokos.

To, co dzieje się na Ziemii teraz ma bezpośredni wpływ na przyszłość nie tylko nas, ale całego wszechświata. Choć może niektórym ciężko to jeszcze pojąć, cofnęliśmy się w czasie, żeby zmienić bieg wydarzeń, który doprowadził do naszego upadku, ale również upadku innych stworzeń. Cofnęliśmy się po to, żeby odkryć co wtedy poszło nie tak i zastosować inne rozwiązania.

Co więc poszło nie tak? Jest wiele aspektów, które analizujemy po drodze, znajdując odniesienie do np. Elektrycznych Wojen, które miały przeniesienie na wszystkie kolejne konflikty i bieg wydarzeń, zarówno w przyszłości, jak i przeszłości, w której obecnie się znajdujemy. Jednym z nich jest samo źródło tego wszystkiego, intencja Boga, żeby tak się stało. Moim zdaniem, dzisiejszym, intencją Boga było doświadczanie. Po prostu.

Był okres w naszej historii, kiedy ludzkość żyła w edenicznym stanie. Lisa Renee nazywa ten etap rozwoju ludzkiej świadomości Hyperboreanami, z którymi mam duże połączenie. Ci ludzie mieli doświadczenia w ciele, lecz żyjąc bez niskich emocji, chorób, bez śmierci fizycznej (był tylko wybór świadomości), bez zmartwień, problemów jak u nas, bez wojen. Bóg tak postanowił doświadczać wolnej woli, sprawdzając co człowiek jest w stanie stworzyć, mając połączenie z niewyczerpanym Źródłem, posiadając nieskończone możliwości. I wtedy niespodziewanie na ten raj najechano. Ci ludzie nie wiedzieli wcześniej czym jest ból, choroba, wojna, a zaatakowano ich, niszcząc ich świat. Zaatakowano ich planetarny mózg, w wyniku czego nastąpił upadek świadomości, a ich monadyczne ciała straciły połączenie z duszami (lub odwrotnie, jak kto woli).

Kto ich zaatakował? Rasy, które chciały skorzystać z zasobów naszej planety. Rasy, które nie posiadały własnych zasobów, bo zniszczyły podjęły wcześniej szereg działań i np. zniszczyły swoją planetę.

Czy było to złe? Hm. Nie nam to oceniać, ale możemy gdybać, jak zawsze. Bóg, jak wspomniałam wcześniej, chciał doświadczać. Jeśli ludzie mieli wolną wolę i Bóg doświadczał przez nich życia w taki sposób, w takim rajskim świecie, to jednocześnie wolna wola, zgodnie z prawej jedności, dotyczyła stworzeń, które straciły z Bogiem połączenie. Nastąpiło spotkanie dwóch światów. Co poszło nie tak?

Wyprawa Magellana opierała się na podobnych zasadach. Wielkie statki podpływały do wyspy, ofiarując towary i chcąc czegoś w zamian. Jednak ci przypływający mieli również ukryte intencje. Co ważne, każdy swoje. Z polecenia i wsparcia króla wyprawa miała doprowadzić do posiadania niezależnego źródła dostaw przypraw. Magellan podejrzewam miał też chęć odkrywania, z kolei kronikarz chęć obserwowania i prowadzenia zapisków, może też przeżycia przygody. Oczywiście w dużym uproszczeniu. Natomiast ukrytym celem było wprowadzanie chrześcijaństwa mówiąc, że czczenie tego Boga i klękanie przed krzyżem będzie np. chroniło przed piorunami i innymi najeźdźcami. Znając kontekst pochodzenia religii i programu Divide & Conquer, czy ci na statkach byli świadomi swoich intencji? W jakimś stopniu. Czy z ich perspektywy było to złe? Hm. Wyobraźmy sobie przemierzanie tylu mil podczas sztormu i moment dotarcia do celu. Trud był z pewnością wytłumaczeniem ich czynów, z ich punktu widzenia. Czy jednak niewiedza odnośnie głębi motywów ich zachowań (wpływ mind control) tłumaczy te czyny? Z energetycznego punktu nie.

Czy jeśli nasze obecne wybory są dyktowane czymś, o czym nie wiemy, bo jest głęboko ukryte, oznacza to, że nie odpowiadamy za nasze działania lub myśli? Energetycznie nie. I w tym cały ambaras. Niewiedza nie zwalnia nas z odpowiedzialności, za to czyni z nas niewolników, o czym doskonale wiedzą kontrolerzy i nie chcą, żebyśmy zwyczajnie, wiedzieli.

Jeśli Hyperboreanie, będąc w swojej czystej naiwności otwartymi na przybyszów, nie spodziewając się ukrytych motywów, ponieważ techniki manipulacji były im nieznane, zapraszają do siebie intruzów, to czy oznacza to, że odpowiedzialnymi za wszelkie następstwa są zapraszający, czy może zapraszani? Jeśli znamy prawo jedności mówiące o tym, że wszyscy jesteśmy jednym, ale nie znamy zasady mówiącej, że to co do siebie zapraszamy oznacza energetyczna zgodę na to, co sobą reprezentuje, to nadal nie powoduje, że nasze zaproszenie nie będzie miało konsekwencji.

Ludzie na obecnej Ziemii, którzy nie mają pamięci o tym kim są, dokąd zmierzają i jakie prawa rządzą wszechświatem, zapraszając do siebie wszelkiego rodzaju energie (osoby, stworzenia, myśli, sposoby postępowania, rzeczy, itd.) zgadzają się na to, co ze sobą niosą. Jeśli te osoby lub zachowania mają ukryte cele, motywy, pozwalamy im wejść w nasze pole, nasze ciała. Coś na zasadzie popularnej sytuacji z zaproszeniem wampira do domu. Nasze akcje niosą zawsze energetyczne konsekwencje. Jeśli naszym motywem jest np. korzyść materialna, a firma w której pracujemy nie reprezentuje sobą wysokich moralnych czy humanitarnych wartości, zgadzając się na to dajemy pozwolenie, żeby energie związane z tą instytucją były powiązane z nami. Zgadzamy się energetycznie brać w tym udział. Oddajemy jakąś część siebie, tracąc nad nią kontrolę, dopóki nie zdecydujemy inaczej.

Jednak ciężko jest wybrać inaczej, jeśli nie wiemy o tym, jeśli nie znamy tych praw.

Planecie jest potrzebna wiedza, jednak ta jest zablokowana przez zmasowaną kontrolę umysłów większości, trzymając ich w ciemności i dając iluzję życia w wolności. Ukryte motywy rządzą świadomością ludzi, którzy nie mają pojęcia, że mogą wybrać inaczej, ponieważ nie mają pojęcia, że coś takiego ma miejsce.

Jeśli Bóg dał Hyperboreanom możliwość tworzenia, doświadczał przez nich tej kreacji, mógł też dojść do wniosku, że choć on doświadcza przez nich, oni nie doświadczają w pełni jego. Może jednocześnie, będąc kreatywnym, Bóg chciał sprawdzić co się stanie gdy spotkają się dwa światy, czyli tych, którzy nie wiedzą, że mogą wybrać kierunek ponieważ nie znają takiego pojęcia oraz tych, którzy już kiedyś wybrali kierunek, zrywając połączenie z Bogiem. Wybór Hyperborean opierał się na kierunku powrotu do Źrodła, bo był jedynym, który znali. Wybór intruzów był wyborem, który był konsekwencją wcześniejszego wyborów odłączenia od Źrodła. To również była wolna wola, ponieważ w ich mniemaniu nie mieli wyboru. Perspektywa każdego „obozu” zależała od poziomu świadomości. Wszystko natomiast było wolną boską kreacją posiadającą takie same prawa.

Jest też możliwość, że rasa intruzów nie wiedziała o konsekwencjach pierwotnego wyboru podjętego przez ich przodków, co dodaje jeszcze jeden wątek do mnogości opcji ich motywów. Tego dowiemy się kiedyś, lub nie, ponieważ... rehabilitujemy ten timeline swoją pracą :), ale to już materiał na inny odcinek.

Co więc poszło nie tak? Moim zdaniem to kwestia braku wiedzy, braku świadomości Boga? Jeśli nie widzieliśmy innego wyjścia lub nie wiedzieliśmy, że nasze wybory przyniosą dane konsekwencje, nie było możliwości wybrać inaczej.

Bóg jest neutralny w odniesieniu do swoich czynów i swojej kreacji. Pozwolił. Chciał doświadczać i tutaj wracamy do odkrywców i do mojego słonia. Zarówno oni, jak i ja, mieli w sobie chęć doświadczania, chęć obserwacji. Zawsze tak miałam. Obserwować, cieszyć się mnogością kreacji. Taki jest Bóg, tacy jesteśmy my. Patrząc wtedy na tego niewyględnego łosia opisałam to, co widzę. Doświadczyłam, zaobserwowałam, bo nie znałam takiego przedstawienia tematu jak założył sobie twórca. Magellan i jego załoga płynąc przez oceany obserwowała gwiazdy, odkrywała nowe miejsca, gatunki. Doświadczała, a Bóg doświadczał przez nich. I to było i dobre, i złe, i zarazem po prostu było.

Intruzi dostrzegając Gaję również obserwowali i doświadczali, jak każda boska kreacja, z tym że ich program różnił się od ludzkiego programu, więc było to spotkanie dwóch światów. Gdyby kierowało jednymi i drugimi to samo prawo, motywy lub gdyby obydwa obozy posiadały tę samą wiedzę, mogłoby to spotkanie przebiec inaczej, np. pokazano by sobie nawzajem siebie i swoje wynalazki. Tak się jednak nie stało.

I po raz kolejny zapytam: czy było to złe? Perspektywa zależy od świadomości uczestnika całej tej zabawy. Ostateczne wnioski należą do Boga, jednak z racji tego, że historia doprowadziła do upadku tak nisko, że dalej niemal się nie da, i z racji tego, że wróciliśmy tutaj, żeby wyciągnąć wnioski i wprowadzić zmiany, Bóg uznał, że czas na coś innego. Na… nowe doświadczenia :)

Ascencja to bardzo indywidualny wbrew pozorom proces, choć łączy nas ten sam kierunek. I tak jak Bóg doświadczał rożnych ras podczas zasiewów ludzi na Ziemii, tak doświadczał zmian kierunku rozwoju tych raz poprzez rozmaite krzyżowanie, tak teraz doświadcza ascencji poprzez różne stopnie zaawansowania dusz w związku z ich różną genetyką, a co za tym idzie rożne poziomy, sposoby i szybkość działania. Choć różni nas wiele, łączy nas jedno Źródło i teraz jest czas na wyciąganie wniosków i wprowadzanie ich w życie. Choćby takich, że Bóg doświadcza przez nas siebie, a my doświadczamy Boga widząc we wszystkim i we wszystkim Boga.

Ludzie nadal chcą doświadczać, bo i Bóg chce doświadczać ascencji, powrotu do niego swojej własnej kreacji, z tym że każdy z nas znajduje się w innym punkcie, posiada inną genetykę oraz inny program. Niektórzy z nas są podobni, stąd np. moje rezonowanie z tymi, którzy całkowicie zdecydowali się oddać swoje ludzkie życie, żeby służyć jako świadomość jedności. Inni doświadczają nadal trzymając się ludzkich praw, jeszcze inni kompletnie nie wiedzą, że coś się tutaj dzieje i przed nimi przebudzenie. Wszystko jest dokładnie tak jak miało być, ponieważ Bóg właśnie tego chciał, czyli doświadczania rożnych wersji nas, stąd każdy z nas jest indywidualnością, z własnym programem, z własną misją i zadaniami, lecz każdego obowiązują te same prawa i ten sam kierunek, włącznie z wolną wolą.

Nieświadomość ma to do siebie, że się o niej nie wie, dopóki ktoś lub coś nie poszerzy naszej perspektywy. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem jedną z tych, którzy będą mówili o kierunku, sposobach, rozwiązaniach, które dla wielu są jeszcze niezrozumiałe lub których istnienie ciężko będzie przyjąć. Każdy z nas ma swoje własne źródła zmian spojrzenia, czy są to osoby, czy inspiracja czerpana z tekstów, czy własne odkrycia i olśnienia, które pochodzą z wewnętrznej wiedzy, mądrości i pewności, że to jest mój kierunek lub to jest kierunek ludzkości, tylko jeszcze o tym nie wie. Im więcej energii do nas dociera, tym bardziej nasze perspektywy się poszerzają, więc to, co uznawaliśmy za obowiązujące, za chwilę może się zmienić, a im wyższe wibracje, tym szybsze zmiany.

Przejście do HU-2 oznacza, że zostawiamy najniższe gęstości za sobą, a im wyższe wibracje, tym szybciej się wszystko dzieje, ponieważ najwolniej materializacja następuje zawsze w najniższej gęstości, czyli przed naszymi oczami. Przejście do HU-2 to jeszcze większe przyspieszenie wszystkiego, dlatego możemy spodziewać się zmian już niebawem. Im wyższe nasze wibracje, tym mocniejsze popchnięcie, jeśli tylko jesteśmy na to gotowi, a to oznacza duże zmiany dla nas wszystkich, szczególnie tych, którzy z Ziemii już jakiś czas temu zniknęli :) Chciałabym więc podsunąć wam taką myśl, że co wydaje się takie samo, może wkrótce okazać się inne, a co wydawało się pewne, może pokazać nową głębie. Stare sposoby przestaną się sprawdzać. Jakkolwiek by nie było, szanujmy swoje wybory i swoje własne kierunki doświadczania. Bóg tak wybrał, żeby z każdego procesu wynieść coś innego. My zmieniając perspektywę tutaj, pozwalamy sobie samym wyciągać wnioski w przyszłości. My się uczymy, nasze przyszłe wersje uczą się przez nas. My zmieniamy sposoby działania, zmienia się przyszłość nie tylko nasza, ale i całego wszechświata.

Jesteśmy niezwykli jako gatunek i niesamowicie ważni. Bóg doświadcza nas i przez nas, a my uczymy się jak to jest nim być. Szanujmy te doświadczenia i wyciągajmy kolejne wnioski, bo nie ma tutaj granicy poszerzania świadomości. Szanujmy też wybory innych, ponieważ wolna wola nadal nas obowiązuje. Możemy mieć całkowicie odmienne doświadczenia, zupełnie inne sposoby funkcjonowania, z woli Boga, stąd możliwość dzielenia się nimi i wyciągania wniosków, również całkowicie wolna.

Chciałabym zalać was tą neutralnością spojrzenia na wszystkie ludzkie doświadczenia, która przeze mnie dziś płynie, gdy piszę ten tekst. Nie mam tak zawsze (szczególnie gdy rozrywa mnie ból lub atakują z zaskoczenia fałszywymi timelinami jak ostatnio), ale ten punkt zero zdarza się coraz częściej i wiem, że jest to stan, który otoczy mnie niedługo na stałe. Chciałabym móc przekazać to wszystkim już teraz, ale nie mogę. Musicie iść swoją drogą, rosnąc w siłę, zmieniając spojrzenie według własnego rozkładu jazdy. Ja mogę być póki co drogowskazem pokazującym co jest możliwe i czuję, że może nas wszystkich czekać jeszcze wiele niespodzianek. Póki co zostawiam was kochani Odkrywcy z własnymi myślami. Może ktoś gdzieś po drodze znajdzie jakiegoś słonia do pary z moim ;)

1 komentarz:

  1. Jak rozumieć "neutralność", pierwsze co mi przyszło na myśl to brak uczuć ? Wszystko znika poza miłością, jako jedynym uczuciem które pozostaje ? Myślę, że tak to odebrałem bo tego od jakiegoś czasu doświadczam. Pomożesz :)

    OdpowiedzUsuń