wtorek, 28 listopada 2017

27. Różnice

Wypłynął u mnie, pomiędzy wieloma innymi, temat różnic w naszych procesach, szczególnie mając na uwadze mój kontrakt Indygo 3. Podczas jednej z dzisiejszych sesji light language dostałam odpowiedź jak głębiej rozumieć to, że nasza praca polega na przygotowaniu ciał dla rehabilitacji świadomości Nephilim (i innych).

Pisałam już kiedyś o edykcie mówiącym o tym, jaka jest przewidziana droga dla stworzeń żyjących na naszej planecie. Ludzkie dusze, Starseedy i stworzenia, które utraciły swoje połączenie ze Źródłem, wszystkie muszą wybrać kierunek, a te które wybrać nie chcą, zostaną poddane kwarantannie i otrzymają możliwość rehabilitacji na innej planecie.

I teraz tak sobie myślę, że nie bez powodu mamy różne poziomy ewolucji, wspomniane kiedyś przeze mnie poziomy mistrzostwa, wybrane w odpowiednim celu. Jeśli wprowadzamy wzory dla tych idących po nas, to np. poziom Monady wprowadza wzory dla tych z poziomu Duszy, a poziom Avatara dla tych z poziomu Monady. Co jednak zrobić z tymi, którzy poziom Avatara przechodzą z jeszcze większym poziomem trudności i sięgają 24D, i wyżej? Co z nami, z Indygo 3, których procesy są niesamowicie szybkie, intensywne, zaawansowane, bo są nie tylko ascencją, ale i ciągnięciem niejako dodatkowej świadomości ku górze?

Indygo 3, jak już wspominałam, to połączenie świadomości Oraphim i Nephilim, które stawia nas w pozycji obserwatora i zmusza do obserwacji oraz dostrzeżenia tych dwóch polarności z neutralnego poziomu. Wszystkie doświadczenia, myśli, emocje, choć niezwykle trudno i boleśnie je w sobie obserwować, musimy sprowadzić do punktu zero. Bardzo często jest to jak stanięcie oko w oko ze śmiertelnym wrogiem, którego trzeba pokochać tak tak siebie samego, co nie jest łatwe, gdy zarówno ta świadomość związana ze światłem, jak i ta związana z ciemnością ma swoją drużynę wspierającą. To dosłowna walka tocząca się wewnątrz, gdzie jesteś bombardowany szeregiem podpowiedzi jak postąpić, jak myśleć, jak czuć, a i jedna, i druga strona chcą żebyś się z nimi zgodził. Ty za to jesteś jak mediator, jednak taki, który po przejrzeniu wszystkich możliwych opcji i stron, poczuciu emocji, poznaniu perspektyw, wybaczeniu jednej i drugiej stronie tak, jakbyś to ty przeżywał wszystko w swoim życiu, wybiera jedną, najwyższą ścieżkę. Taką, która jest zgodna z prawem jedności, jest najwyższą drogą.

Dotarła do mnie informacja pochodząca od Sharny, że nas z poziomu 4, z kontraktem Indygo 3 jest tylko setka. Układa mi się teraz w całość to, że nie spotkałam nikogo kto przechodzi ten proces jak ja, choć spotkałam garstkę osób, które przechodzą równie intensywne rzeczy. I zdałam sobie dziś sprawę, że była potrzebna pewna ilość dusz, które stworzą prototyp ciał dla świadomości tych stworzeń, które będą poddane rehabilitacji poza Ziemią, a których karma jest tak duża, że nie mogą zacząć uczenia się od początku, a muszą wejść w ciało, które będzie idealnie odpowiadało ich świadomości oraz karmie, którą na siebie wciągnęły. Im większa polarność w kierunku światła, tym większa w kierunku ciemności. Im wyżej mamy być podniesieni, tym bardziej ciemny drugi biegun umożliwiający równowagę. Zaczynam rozumieć, dlaczego my Indygo 3 przechodzimy ascencję niejako za siebie plus pracujemy na rzecz prawa jedności dokonując wyborów za świadomość Nephilim, która bardzo się broni. Musiało tak być, inaczej nie bylibyśmy tu potrzebni. Informacji o Indygo 3 nie było w materiałach mówiących o ascencji w pierwotnej wersji przed rokiem 2000 dlatego, że jeśli opór NAA groził niepowodzeniem procesu i wzmogli oni swoje próby jeszcze silniejszego zniewolenia ludzi, oznaczało to większą karmę dla tych stworzeń, a jednocześnie wymagało specjalnej drużyny mogącej zaradzić takiemu obrotowi sprawy, stąd "mission upgrades" w Ascension Plan B.

Tym bardziej zrozumiała wydaje się różnorodność naszych procesów pośród tych z poziomu 4. Każde ciało i jego składowe, chociażby ciała mentalne i emocjonalne, po przejściu inkarnacji z takimi doświadczeniami i mimo wszystko wybraniu kierunku pozytywnego ego oraz działania zgodnie z prawem jedności, są dopasowane idealnie do genetyki tych stworzeń, w których linie weszliśmy lub które zgodziliśmy się pomoc zrehabilitować. Każdy z nas ma genetykę bardzo różną, włączając w to nie tylko nasz wygląd, czy linie rodzinne, ale im wyższy poziom zaawansowania tym inne superpowers, za które od niedawna uważam mój light language wspierany przez rasę Aquaferion, o czym jeszcze kiedyś opowiem. Dodatkowa warstwa Lightbody umożliwia mi pomoc sobie samej oraz wszystkim innym jej potrzebującym, jednak ten dodatek (plus inne pozostałe, które pewnie jeszcze odkryję) jest składnikiem procesu budowania ciała do rehabilitacji tych odłączonych od Źródła stworzeń, które potrzebują dopasowanego do nich ciała.

Jeśli założymy, że rasa Aquari wyginęła miliony lat temu, ale cofnęliśmy się w czasie, taki dodatek do Lightbody pozwala nam zmienić bieg wydarzeń. Jeśli mam połączenia z Hyperboreanami i moje ciało nosi w sobie ślad po traumie upadku z nieśmiertelnego ciała do takiego, które jest narażone dla choroby lub śmierć, to ci, którzy przyczynili się do tego upadku, po stworzeniu ciała, które nosi ślady ich działań, będą mogli wejść w podobnie „naruszone” ciało, żeby moc zrozumieć konsekwencje swoich czynów i tak jak ja, pomimo cierpienia i trudności, wybrać kierunek powrotu do Źródła.

Jeśli mamy ciała i doświadczenia, gdzie nie pamiętamy naszej misji lub nie mamy całkowicie jasnych przekazów, prawdopodobnie przygotowujemy warstwy ciała mentalnego dla świadomości, które przyczyniły się do takich trudności na drodze ludzkiej ewolucji.
Jeśli przechodzimy ekstremalne katusze związane z ciałem emocjonalnym, prawdopodobnie budujemy ciało emocjonalne dla tych, którzy namieszali z naszym.

Jeśli nie otrzymujemy czegoś tak szybko jak inni, a mamy w sobie takie oczekiwanie, oznacza to, że pokonujemy trudność, która wymaga poddania się temu, docenienia i zrozumienia, a wszystko w odpowiednim czasie wskoczy na miejsce. Jeśli dostrzeżemy doświadczenia nasze lub Twina nie jako coś, co jest przeszkodą lub ciągnie się w naszym mniemaniu za długo, a jako konieczność żebyśmy w odpowiednim czasie dokonali odpowiednich wyborów, bo tego wymaga nasza droga jako rehabilitanta i "wprowadzacza" wzorów, łatwiej jest nie dać się wciągnąć w niecierpliwość lub porównywanie się z innymi i przyjąć mądrość, którą dane doświadczenia niosą. Bo zawsze jest jakiś wniosek do wyciągnięcia.

Każdy więc, dosłownie każdy proces jest skrojony na miarę, a każdy z nas jest dokładnie w odpowiednim miejscu, czasie i na odpowiednim etapie wiedzy czy wyborów, dopasowanych tak, żeby przygotować odpowiedni kawałek ciała rehabilitacyjnego, jakkolwiek to brzmi :)

Takie przedstawienie sprawy całkowicie obala konieczność porównywania, czy konkurowania. Obala myśli typu: nie jestem wystarczający dobry, mądry, zgrabny, rozmowny, ponieważ pozwala zrozumieć, że nasze trudności są po coś więcej niż tylko w celu ich pokonania. Dzięki temu możemy odmówić udziału w grze z brakiem w tle, czy jeśli my widzieliśmy w drugiej osobie ten brak, czy jeśli to ona sama uważa się za niewystarczającą. Asekurowanie, próba ratowania, bycia miłym lub podnoszenia kogoś na duchu nie pomaga mu w wejściu w siłę, za to jest otwartymi drzwiami dla Imposter Spirits. Jeśli wątpimy w siebie, pozwalamy tym myślom i siłom tkwić w nas, raniąc nasze ciała i odciągając nas od prawdy.

Jesteśmy kompletni na każdym etapie. Chcę widzieć wszystkich, także siebie, jako część jedności oraz jako kompletne stworzenia, których zadaniem jest zawsze tylko i wyłącznie wybór tego jak chcemy żyć. Nie chcę kompromisów, nie chcę dopasowywania się do czyichś oczekiwań. To już było. Jeśli pojawia się inne myślenie, inne podejście, moim zadaniem jest zbadanie skąd się bierze, ale nie szukanie winy w sobie lub w drugiej osobie, bo to tylko energia, która zakłóca odbiór. Jeśli nie mogę tego osiągnąć wiem, że pojawił się timeline, gdzie była nadużyta władza, gdzie wystąpiła przemoc, a my odtwarzamy jakiś wzór. Wtedy moim zadaniem jest wybrać w czym chcę brać udział i jak chcę daną osobę oraz siebie postrzegać, jednocześnie odmawiając, jeśli trzeba, brania udziału w czymś, co działa na starych zasadach braku lub nierówności. Chcę być sobą i żeby inni byli sobą, a jednocześnie odmawiam utwierdzania ich w przekonaniu, że nie są wystarczający, jeśli chcą tak siebie widzieć. Bycie lustrem nie jest łatwe, jeśli chcemy ratować wszystkich dookoła, szczególnie jeśli pojawia się jakiś timeline z przywiązaniem lub wspólną historią, za to staje się łatwe, gdy rozumiemy, że wszyscy mamy własne wnioski do wyciągnięcia z każdej sytuacji i jeśli pojawia się "stop" w danej relacji, wynika on z potrzeby ich wyciągnięcia.

Dlatego odmawiam postrzegania kogokolwiek w sposób, który projektuje na mnie jego własną opinię, że czegoś mu brakuje oraz ja sama nie chcę zachowywać się tak, jakbym musiała za cokolwiek przepraszać lub z czegoś się tłumaczyć. To bardzo uwalniające, kiedy zdasz sobie sprawę, że blokada w komunikacji w relacji z drugim człowiekiem to nie stan rzeczywisty, a tylko iluzja, której można powiedzieć „nie”. Mogę powiedzieć nie dla komunikacji, mogę zdecydować, że potrzebuję przestrzeni, do czasu aż powróci balans, ponieważ jedna strona nie odpowiada za odczucia, emocje, myśli, postęp tej drugiej, za to odpowiada za własną część i własny proces. Odpowiadamy tylko za siebie, a gdy czujemy, że coś jest nie tak, że coś nie pozwala nam widzieć siebie jako kompletnych, szukamy powodu tej iluzji, w sobie.

Niesamowite, że czasem z najbardziej nieoczekiwanych rozmów wychodzą niespodziewane wnioski. Buziaki dla mojej Natalii (mojego ascension „body”) :D, która wróciła żebyśmy dokończyły dzieła, a z którą łamiemy obecnie te cholerne stare wzory, razem choć osobno. :))

Na koniec dodam tylko, że poszukując swojej misji na fali „muszę tu i teraz”, zapominamy czasem, że samym istnieniem i samym procesem dajemy z siebie coś innym. Service to others ma różne odmiany, a idąc dalej i rozumiejąc więcej będziemy zmieniać lub odnajdywać nowe sposoby tej służby, co nie zmienia faktu, że wybierając kierunek jedności i trzymając się tego wyboru na każdym etapie, służymy wszystkim, służymy prawu jedności, służymy sobie nawzajem i to jest coś, z czego każdy z nas powinien być dumny, niezależnie od stopnia ewolucji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz