niedziela, 31 grudnia 2017

29. Dlaczego

Dużo dużo dużooo się dzieje, idziemy jak burza, choć często w trakcie nie wiemy co, po co i dlaczego, to każdy taki moment jest po to, żeby gdy już minie i gdy przejdziemy przez niego trzymając obrany kierunek, zrozumieć kolejne rzeczy lub dostać prezenty od wszechświata :)

Po raz kolejny przychodzę do was z mądrością wynikającą z doświadczenia, które nauczyło mnie, że WSZYSTKO, dosłownie wszystko co wydarza się po drodze w procesie ascencji jest dokładnie tym, co ma się wydarzyć. Każdy ból, płacz, strach przynoszą naukę, choćby taką i chyba najważniejszą, że możemy wybrać, że nie chcemy kontynuować sytuacji powodujących ten ból, płacz i strach. Wszystko sprowadza się do decyzji i wyborów, a następnie trzymania się ich, kiedy z pierwszej radości uwolnienia trafiamy ponownie w daną sytuację. Jest to wtedy mistrzostwo, które jest od nas wymagane, żeby nie dać się zepchnąć z obranej drogi, żeby ufać sobie, wierzyć swoim ocenom i wewnętrznemu głosowi. Nie jest łatwo, ale im dalej, tym więcej w nas siły. I mówi wam to osoba, która dwa lata temu najlepiej płakałaby z bezsilności w każdym momencie życia.

Gdy patrzę na to co się działo i obecnie wiem to, co wiem, jestem niemal w zachwycie jak zostało to skonstruowane, jak Bóg to wymyślił, jak… ja to wymyśliłam :) Cała droga, wszystkie zachowania, sytuacje, emocje to nic innego jak doświadczanie tego co już miało miejsce, a co wywołało ból, po to żeby tego bólu się pozbyć i… wybrać tym razem inaczej. Wszystko co robimy miało już miejsce, albo raczej wszystkie emocje i podobne sytuacje miały miejsce, a my powtarzaliśmy je w obecnym wcieleniu, zachowując się nielogicznie, manifestując często bolesne rzeczy, ale to nie znaczy, że to ma się powtarzać. Piękno ascencji polega na tym, że możemy zmienić bieg wydarzeń, możemy zmienić to co się stało, nadpisując wszystko nowymi rozwiązaniami, decyzjami, kierunkiem.

Ci, którzy ascendują z Twinem mają do przejścia drogę związana z drugą osobą i odtwarzają sytuacje, które wydarzyły się między dwiema osobami, a które spowodowały ból, ogromne rany, odrzucenie, zdrady, itd. Przekłada się to odpychanie i ból w obecnym wcieleniu, ale nie dlatego, że ktoś chce nas skrzywdzić, a dlatego że obydwoje odgrywamy stare role i jest to silniejsze od nas. Po prostu się dzieje.

Moim zadaniem była dogłębna analiza tych zależności, co również wynika z tego co działo się kiedyś. Weszłam w ten wzór, bo go znałam i gwarantuję, że tak jest ze wszystkimi waszymi talentami, umiejętnościami czy sposobami podejścia do życia. Wszyscy mamy inne historie, ponieważ i nasza karma zebrana do kupy w tym wcieleniu po to, żeby zmienić WSZYSTKO jest zupełnie inna. Podsumowanie tysięcy inkarnacji w jednym ciele może przyprawić o zawrót głowy. Z racji tego, że większości wydarzeń nie pamiętamy, dostaliśmy możliwość pracy z emocjami, ponieważ bez nich ascencja jest niemożliwa. I dzięki emocjom właśnie możemy sprzątnąć wiele wspomnień na raz, uwolnić wiele energii zapisanej w ciałach i wpływających na nas. Uwolnienie powoduje zmianę sposobu, myślenia, podejścia. Zmianę kierunku. To coś jak wjazd na autostradę do Boga z podrzędnej drogi. Czasem niespodziewane energie powodują objazdy, bo tak jesteśmy zaskoczeni blokadą na drodze, że nieprzemyślanie odbijamy w bok, lecz jeśli wiemy, że autostrada istnieje i wiemy jak na nią wrócić, to możemy na tej podrzędnej drodze wysiąść z samochodu, wyrazić swoje emocje niewinnym sarenkom na łące, tudzież posiedzieć przy żubrze i popłakać, a potem wsiąść do samochodu i wrócić na autostradę. Do tej pory dawaliśmy się ściągnąć z drogi, rozpraszając lub pozwalając, żeby coś przekonało nas, że boczną drogą jest lepiej jechać (bo on jechał i było ok), ale wychodziliśmy na tym raczej kiepsko. Przynajmniej ja :)

Jeśli zastanawiacie się dlaczego coś się dzieje w waszym życiu, dlaczego Twin zachowuje się w jakiś sposób, dlaczego wy robicie coś, czego nawet nie macie ochoty robić lub nie macie siły zrobić czegoś inaczej, to jeszcze raz podkreślę: robicie to dlatego, żeby zaobserwować coś, przypomnieć sobie i wybrać kierunek, nawet w ciemno, nawet nie rozumiejąc. Wszystko sprowadza się do wyboru: nie chcę cierpieć, nie chcę się bać, chcę robić to, po co zostałem stworzony. I tego Wam dziś życzę, nawet jeśli nie kręci mnie sam fakt zmiany numerku w dacie :)

Wrócę do Was niedługo, a póki co zostawiam informację dla pierwszych z pierwszej, że Atlantyda i karma z nią związana leciiiiii całkowicie dokładnie teraz. Przepracowałyśmy z Natalią całą wczorajszą noc, a dziś Sharny potwierdziła to co my odbierałyśmy :) Woo hoo!

1 komentarz:

  1. Nawet nie wiesz, jak ten wpis był mi potrzebny. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń