czwartek, 21 września 2017

12. Ego

Korzystając z okazji, że w zbieraniu ostatnich kawałków Lightbody zeszłam do Hadesu ;), zamiast dawać się wciągać w stare sposoby myślenia, które obserwuję na przelatujących timelinach, postanowiłam napisać o ego, póki mam jako taki podgląd tego jak było. Gdy cykl się skończy i wszystko wskoczy na miejsce, jak to dzieje się za każdym razem coraz bardziej, przestanę tak bardzo pamiętać jak było, bo przyjdzie znów ten wspaniały spokój sprzed kilkunastu dni. Niech no tylko dolecimy do końca...
Aktualnie można powiedzieć, że jestem stabilna jako tako, co pozwala mi wyłapywać stare wzory, natomiast obserwuję timeliny z początku separacji, gdzie funkcjonowałam kompletnie za murami ochronnymi i nieświadoma co się dzieje, gdzie strach, trauma, zagubienie były codziennością, na dodatek wspomniane ego dostawało, wybaczcie, pierdolca :) Galopada myśli, chaos, poczucie odłączenia, samotności, bycie ofiarą i niemoc, a z drugiej strony próba walki i obrony. Obserwuję to obecnie jako sposób myślenia „gdzieś obok”, który chce wpłynąć na mój obecny. To, czym nazywam mastery, jest właśnie punkt obserwatora i dostrzeganie tego oraz wybór czy chcę to jeszcze raz w swoim życiu. Mając porównanie z nową ziemią jest mi łatwiej, ale z drugiej strony Hades, jak nazwałam to dawne piekło, ma tendencję do ściągania w dół, więc żeby odzyskać kawałek siebie tam zostawiony, trzeba wiedzieć z kim trzeba będzie się spotkać i w co nie chcemy grać. Stąd pomysł napisania o ego. Wybaczcie wszelkie ewentualne nieskładności. Łatwo dziś nie jest, ale „robim co możem” ;) Skoro już lecę przez piekło, w którym żyć musiałam, robiąc ostateczny przegląd, czemu nie zrobić im przy okazji „awarii w systemie” i nie poinformować kolejnych Twinów o ich sposobach działania? Wiedza jest pierwszym krokiem, który umożliwia wybór kierunku.

Wbrew opinii, którą często słyszałam gdzieś na początku mojej drogi, nie mamy odrzucać ego. Należy je pokochać. Ego to nic innego jak mechanizm przetrwania wyrobiony na nieprzyjaznej nam planecie, która zamiast być naszym bezpiecznym domem stała się brutalnym poligonem, gdzie albo się chronimy i współpracujemy, albo po nas.

Skorzystam z opracowania przestawionego przez Lisę w słowniczku ascencji, choć jak wiadomo nic nie jest stałe i w sztywnych ramach. Takie nazewnictwo i poukładanie tematu pomaga jednak zrozumieć to jak funkcjonujemy i rezonuje ze mną całkiem dobrze. Może będzie pasowało i wam.

Trzy pierwsze czakry, trzy pierwsze wymiary, trzy warstwy ego. Proste? 1D, 2D, 3D. Poziom funkcjonowania większości ludzi na Ziemii. Ich umysł i umiejętność rozumienia, czucia, poczucie kim są i kim są inni kończy się na 3D, na solar plexus. Brak tu poczucia połączenia z innymi. Jest tylko „ja i inni”.

Pierwsza warstwa umysłu, podświadomość, 1D, kontrolowana przez czakrę root:
  • działa jak dysk przechowujący wspomnienia ze wszystkich inkarnacji, przeszłych, obecnych i przyszłych
  • w związku z tym, że większość naszych wspomnień została zmanipulowana lub wyczyszczona, posiadamy cztery główne obszary wspomnień:
    • przemoc
    • trauma
    • szok
    • zdruzgotanie
  • większość ludzi czuje powyższe emocje, ale nie będzie potrafiło nazwać skąd pochodzą, wielu odłączy się od nich całkiem.
  • dzięki obserwacji i słuchaniu siebie jesteśmy w stanie rozszyfrować część tych wspomnień, ale wiele z nich to po prostu energie, które oczyszczamy, płyną przez nas czasem bez wytłumaczenia czego dotyczą. Wszystko związane jest z naszym kontraktem oraz podejrzewam, że poziomem zbudowanych mechanizmów po to, żeby chronić się przed czuciem tych emocji. Z czasem uczymy się nie blokować tych emocji, pozwalamy im płynąć, bo jest to konieczne dla naszego uwolnienia.
  • wiele z tych nieuleczonych wspomnień wywołuje szereg chorób i cierpienia fizycznego, z którego pochodzenia większość ludzi nie zdaje sobie sprawy.

Druga warstwa umysłu, umysł instynktowny, 2D, kontrolowany przez czakrę sakralną, Pain Body: 
  • jest to warstwa umysłu w której skumulowana jest większość bólu, co popycha nas do instynktownych działań, z których nie zdajemy sobie sprawy, jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni do obserwowania siebie
  • u większości to cześć podświadomego umysłu, z której biorą się uzależnienia (unikanie, ucieczka)
  • na tę warstwę wpływa pierwsza warstwa podświadomego umysłu, związana z bolesnymi wspomnieniami 
  • żeby nie czuć emocji związanych z bolesnymi wspomnieniami, bardzo często tworzymy Ściany separacji (Walls of separation), za którymi chowamy kawałki siebie i ból związany z tym, co wiąże się z danym kawałkiem nas/z danym wspomnieniem, które bardzo często, w wyniku traumatycznego zdarzenia, wyparliśmy i ukryliśmy głęboko.
  • istnieje siedem implantów separacji, a są to:
    • bezwartościowość
    • wstyd / poczucie winy
    • brak zaufania / wątpienie w siebie
    • zdrada / porzucenie
    • złość / wściekłość 
    • strach
    • pułapka / zniewolenie
  • za każdym razem gdy zdarza nam się emocjonalny trigger, odkrywamy nie tylko te struktury zbudowane w nas (nasze przekonania, to jak reagujemy i jak się postrzegamy), ale również jest to katalizator dla zakopanych w podświadomości wspomnień, co daje możliwość zmian, ponieważ te wspomnienia przestają być podświadome. 
  • wiele osób żyje będąc odciętymi od emocji, co związane jest z zamkniętą czakrą serca, fragmentacją duszy. Jeśli bolesne wspomnienia z 1D nie zostały rozwiązane, w 2D tworzą się Walls of separation, żeby poradzić sobie z bólem. To coś w rodzaju barier powodujących amnezję, które manifestują się w ego jako siedem wymienionych wyżej stanów emocjonalnych. Im bardziej trzymamy się przekonań generowanych przez te Negatywne Ego, tym łatwiej stać się odłączonym od serca i duszy. Odłączenie tworzy barierę, która pozwala ukryć ten kawałek siebie, tworząc czasem odrębną osobowość, ukrytą za murami separacji. Może się to stać gdy jesteśmy niemowlakiem, nastolatkiem lub nawet w innych timelinach. Jest to nazywane podosobowościami i mogą być one ukryte za ścianami jako rezultat głęboko doświadczonej traumy. Jako Twiny zdecydowanie wiemy o czym mowa, prawda? 
  • naszym celem jest dostrzec te podosobowości takimi jakie są i pokochać je jako kawałki nas, integrując je z nami tak, żeby były ponownie częścią połączoną z nami i ze Źródłem.
  • miłość do siebie to dostrzeganie tych kawałków i zamiast je odrzucać, warto je zrozumieć, docierając do źrodła ich powstania. W ten sposób możemy budować poczucie własnej wartości za pomocą wyrozumiałości i cierpliwości w stosunku do samych siebie. 
Trzecia warstwa umysłu, świadomość, 3D, kontrolowany przez czakrę solar plexus:
  • jest to świadoma warstwa umysłu, którą postrzegamy jako naszą osobowość.
  • wszystkie trzy warstwy umysłu pracują razem, żeby służyć jako ludzkie ego. Każda ma osobne funkcje, ale wszystkie trzy przenikają się i wpływają na siebie.
  • jeśli obserwujemy siebie, jesteśmy w stanie wyłapać negatywne myśli związane z siedmioma obszarami nazywanymi Houses of Ego, które tworzą się w tej warstwie jako części naszej osobowości, z którymi się identyfikujemy, przyjmujemy jako coś czym jesteśmy, a co jest wynikiem dwóch wcześniejszych warstw, bólu i wspomnień w nich zawartych. Houses of Ego są następujące:
    • uzależnienie / pożądanie 
    • gniew / wsciekłość / zemsta
    • chciwość / skąpstwo
    • zawiść / zazdrość
    • zachłanność / marnotrawstwo
    • lenistwo / zniechęcenie 
    • duma 
  • łatwo zaobserwować takie zachowania dookoła siebie, ale również w sobie, często nie potrafiąc wytłumaczyć skąd biorą się w nas niektóre myśli. 
  • kiedy jesteśmy świadomi istnienia Houses of ego, możemy świadomie wybierać niekontynuowanie tych zachowań, wyłapując mechanizmy i siły, które ciągną nas w kierunku powyższej listy.
  • NAA stworzyło skuteczną siatkę promowania zachowań zgodnych z Houses of ego, żeby karmić te zachowania sprawiając, że ogromna część społeczeństwa uznaje je za coś normalnego. Manipulacje, kłamstwa, konsumpcjonizm, przemoc, psychopatia, socjopatia, narcyzm – wiele z tych rodzajów zachowań możemy zaobserwować u osób na wysokich stanowiskach. Liczy się siła, głos, władza. Nie jest to ludzkie zachowanie, nie jest to oryginalny plan, a mimo to pozwalamy na to, ponieważ wpadamy w pułapki ego, widzące możliwą zmianę jedynie poprzez działania zewnętrzne typu „oni muszą się zmienić”, a co za tym idzie albo chcemy walczyć siłowo, albo rozkładamy ręce, stawiając się w pozycji ofiary nauczeni, że nic nie możemy, nic się nie zmieni.
Tymczasem zmiana zaczyna się od nas, ponieważ nasza rzeczywistość tworzy się przed naszymi oczami, a lekcje których jesteśmy udziałem projektowane są ze środka nas. Żeby więc móc zmienić rzeczywistość na poziomie grupy, nasza własna musi być najpierw zmieniona. Wtedy możemy łączyć rzeczywistości tworząc społeczności oparte na wspólnocie. 

Niewielu wie o Prawie Pozwolenia / Prawie Intencji obowiązującym u wysokorozwiniętych ras (rodzina Krystal Star przypomina nam o tym prawie). Powinno być czymś oczywistym, że żyjemy jako wolne boskie stworzenia, ale tak nie jest. Mamy prawo wybrać kto jest naszym autorytetem i do jakiej siły należą nasze ciała przez wszystkie wymiary czasu i przestrzeni, we wszystkich inkarnacjach, nakazując wszystkiemu co nieorganiczne opuszczenie naszych ciał, przywracając pełną władzę i kontrolę nad tym kim jesteśmy. Ciemniaki wiedzą, że nie pamiętamy o tym prawie, według którego należy dokonać wyboru, więc robią co chcą, majstrując w nas, wkładając implanty, podłączając się i ciągnąc od nas energię, wpuszczając pasożyty, formy myślowe, przeróżne nieorganiczne technologie mające na celu odciągać nas od Źródła i od pamięci o tym kim jesteśmy. Uważają, że jako naiwny gatunek nie zasługujemy na inne traktowanie. Istniejące w nas Houses of ego przyciągają siły, które na nas pasożytują, powodując ból, strach, wprowadzając chaos.

Dlatego polecam jako podstawę:
  • wybrać swój autorytet i to komu służymy / jaki jest kierunek naszej misji tutaj
  • wybrać do kogo należą nasze ciała 
  • nauczyć się chronić i oczyszczać z energii i zakłóceń
  • obserwować się i dokonywać wyborów, które nie rozwijają Houses of ego, czyli im mniej je karmimy tym mniejsze się stają, przez co mniejszy wpływ mają na nas kontrolerzy
  • starać się zastąpić je Spirits of Christ, którymi są, w skrócie:
    • czystość
    • szczodrość
    • cierpliwość
    • dobroć
    • dyscyplina / wytrwałość
    • pracowitość
    • pokora
Jeśli nie jesteś w stanie działać według Spirits of Christ, czujesz że to nie pasuje do obecnego świata, czujesz opór, uważasz że nie dasz rady być taki i coś udajesz starając się taki być nie oznacza to, że jesteś złym człowiekiem. Oznaczać to może:
  • istniejące Houses of ego, z których korzystają ciemniaki, wpuszczając myśli typu: „nie dasz rady”, „nie nadajesz się”, itd. Manipulacje istnieją nie tylko tu, ale i na milionach timelinów, które zanim zawalimy mają na nas wpływ, dlatego pamiętajmy, że wybory na tym timelinie mają wpływ na nasze pozostałe wersje.
  • rozkawałkowane Lightbody, czego często nie jesteśmy świadomi. Kawałki schowane za barierami amnezji / ścianami separacji czekają na odkrycie i zintegrowanie. Jeśli sami nie potrafimy ich wydobyć, energie i aktywacje zrobią to za nas, manifestując zdarzenia, które wyciągną te wspomnienia na wierzch. Nic co było traumą nie umknie w tym procesie. Choć bolesne, jest to potrzebne.
  • nieuleczone wspomnienia zgromadzone w podświadomości i w Pain Body blokują nas w byciu wolnym. Rozwiązaniem jest szczera chęć wyciągnięcia ich na powierzchnię, co pozwoli je uleczyć. Potrzebna jest cierpliwość i wyrozumiałość względem siebie.
Jesteśmy wolnymi stworzeniami.
Mamy prawo wyboru.
Nasze słowa mają siłę.
Nasze myśli i emocje kształtują naszą rzeczywistość.
Zmiana zaczyna się wewnątrz.
Powiem wam, że znów czuję się jak Harry Potter, który szukał rozkawałkowanej duszy Voldemorta, z tym że on chciał te kawałki zniszczyć, a my je chcemy pokochać. W ostatnich dniach odzyskałam jeden bardzo straumatyzowany kawałek z innej inkarnacji, ogromnie wpływający nas nas oboje, natomiast dziś uświadomiłam sobie, że największym rozkawałkowaniem było to, które "uwolniło" mnie od bólu separacji z Twinem, które miało miejsce rok temu w lipcu. Ból był tak ogromny, że w obronie wysłałam energetycznie nienawiść w jego kierunku. Czułam, że dotarła do niego, następnie ból wrócił do mnie w nocy, powodując największy ból serca jaki kiedykolwiek przeżyłam. Nienawiść powoduje fragmentację Lightbody. Dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że żeby nie doświadczać bólu odłączenia, traumy separacji, włożyłam ten kawałek za ścianę, barierę amnezji, znieczulając się w ten sposób. Od tego czasu było mi łatwiej funkcjonować, skupiłam się na sobie, jednak czy było to dobre rozwiązanie? Z perspektywy pozostania przy zdrowych zmysłach, przerwania bólu i uwolnienia się choć trochę było to potrzebne. Z perspektywy którą mam teraz, było to wyparcie z udziałem mechanizmów, które dzięki ego chcącemu mnie chronić mogłam zastosować, jak większość z nas by zrobiła, żeby zwyczajnie przeżyć.

Nie da się jednak żyć ze złamanym sercem. Dlatego składałam nasze serca miliony razy, zaglądając tam, gdzie niewielu ma odwagę zajrzeć i dlatego dziś idę złożyć ostatni kawałek – serce złamane separacją, sklejając nas ponownie w jedno. Twin to ostatni kawałek mnie, z którym musiałam być rozłączona. Dzięki zejściu do Hadesu mogłam to zobaczyć. Mogę sobie po raz kolejny powiedzieć: good job :)

Na koniec podsunę wam jedną myśl: czy nie łatwiej zrozumieć dlaczego uciekamy i gonimy, gdy znamy powyższe mechanizmy i sposób działania naszego umysłu? Twin nie ucieka specjalnie, my nie gonimy, bo nam z tym dobrze. Wszystko ma wytłumaczenie w ogromnym bólu z którym musimy się zmierzyć, a nie chcemy tego robić, bo nikt nas tego nie nauczył i nie powiedział jak to zrobić i z czym się to wiąże. Wiemy tylko, że nie chcemy bólu. Cała reszta to próba przetrwania. Może w ten sposób łatwiej zrozumiemy siebie nawzajem. Już czas.
P.S. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, poczytajcie o: Ego Defence Mechanism, Controllers, Seed Fear, Attachments, Ego Filters, Predator Mind.

sobota, 16 września 2017

11. Głębia

Jak głęboki jest ten proces dowiadujemy się za każdym razem, gdy kawałek nas, o którym zapomnieliśmy, że istnieje, wskakuje na miejsce. Głębia ukazuje się z każdym pytaniem, którego istnienia nie przewidywaliśmy. Każda odpowiedź daje chwilowy zachwyt oraz stwarza miejsce na kolejne pytania.

Dzisiejszy dzień popchnął mnie do myślenia o głębi. Rozwój każdego człowieka jest dyktowany tym jak głęboko jest w stanie wejść w siebie w danej chwili. W kontakcie z innymi szukamy tak głębokiego połączenia, jak sami jesteśmy głęboko wejść i zrozumieć siebie. Kiedy spotykamy Twina, czyli samego siebie w innym fizycznym ciele, ta głębia jest czymś co nas wciąga, a jednocześnie nie potrafimy tego zdefiniować, bo nasza świadomość nie jest gotowa na zrozumienie z czym oko w oko stoimy. Twin jest tak fascynujący, ponieważ widzimy w nim siebie, swoją własną głębię. Widzimy to, czego zawsze pragnęliśmy w sobie, ale nie mieliśmy nawet pojęcia jak głęboko to pragnienie było ukryte, jak bardzo ta potrzeba była schowana, zablokowana. To czego pragnąłeś doświadczać znajdujesz w Twinie, np. spontaniczności lub ciekawości świata. Twin z kolei widzi w tobie na przykład uzupełnienie jego potrzeby czucia i wyrażania emocji. Fascynujemy siebie nawzajem, ale nie dlatego, że mamy być dla siebie uzupełnieniem. Fascynacja jest po to, żeby wejść w siebie samego i zbadać co blokuje to, za czym sami w sobie tęsknimy. Skoro jesteśmy jedną duszą, z identycznym pakietem doświadczeń w postaci aspektów, ran, to różnice są w postaci fizycznych doświadczeń w obecnej inkarnacji, zaczynając od podziału na dwie rożne manifestacje płci i w związku z tym blokady i zasady nałożone na daną płeć. Gdybyśmy zamienili się miejscami na ciała fizyczne i linie rodzinne, bylibyśmy tym samym, bo podstawa, dusza, jest identyczna. Co więc nas blokuje?

Jak głęboko sięga ten proces, jak głęboka jest królicza dziura… Hm… Jak odważny jesteś w zadawaniu pytań i jak bardzo chcesz poznać odpowiedzi? Myślałam dziś na tym, że po zbalansowaniu energii i dotarciu do tego punktu w którym jestem teraz, stałam się połączeniem tego co było w dobre w żeńskiej wersji mnie i co ceniłam, dodatkowo zyskując to, czego mi brakowało, czyli ciekawość i analityczne podejście, sięgające tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Ja czytająca o fizyce kwantowej i zahaczająca o rejony matematyczne… Moi nauczyciele z liceum padliby na zawał ;) Zablokowana energia żeńska w starej wersji mnie bała się tego i nie miała odwagi sięgnąć po coś, co zdawało jej się „męskie”. Odpychała to, choć czuła brak. Ten biegun zajmował Twin, jako energia męska, która nie miała problemu z tego typu nauką. Żeńska choć czuła, że chciałaby więcej, trzymała się starych wzorów, tego co znane i bezpieczne, pasujące do roli, którą jej „przydzielono”. Było to spowodowane szeregiem blokad i nieorganicznych technologii powodujących podziały energii wewnątrz nas, a co za tym idziemy i na zewnątrz. Celem od zawsze było zapobieganie uniom Hieros Gamos, czyli pozbawienie ludzi możliwości ewoluowania.

Zastanawiam się dziś, czy istnieje możliwość zaspokojenia mojej ciekawości. Ta głębia, której badanie zaczęło się od wymuszonego przebudzenia, w niewiedzy i strachu, fascynuje mnie do tego stopnia, że łapię się na tym, że nawet Ascension Glossary mi już nie wystarcza. Twin, który fascynował mnie wcześniej jako uzupełnienie moich „braków” obecnie jest dla mnie fascynujący, bo fascynuje mnie perspektywa doświadczania poprzez obcowanie z drugim aspektem mnie i przez to poznawanie głębiej siebie. Wszelkie wątki miłosne, romantyczne, które były egoistyczną ekspresją nas, przestały być potrzebami, a stały się jednym ze sposobów doświadczania siebie poprzez głębię obcowania z inną wersją siebie w planie fizycznym, przez co możliwy jest ciągły rozwój i kreacja nowych doświadczeń.

Gdy spotkałam Twina, moja potrzeba poznania prawdy była tak ogromna, że chciałam dostać odpowiedzi w pewien sposób od niego, ale on ich nie miał, więc powielając wzór znany nam na Ziemii, czyli szukania pomocy i wiedzy na zewnątrz, szukałam informacji wszędzie gdzie się dało, jednocześnie ciągnąc do niego energetycznie, ponieważ był mną, ale równie zagubioną wersją jak ja i nie mogącą mi wtedy pomóc. Proces wymagał wprowadzenia wzoru, który przekazujemy innym ludziom budzącym się, mianowicie zwrócenia się z pytaniami do siebie, do wewnątrz i zaufania sobie oraz wyższemu ja, odmiennie do tego, czego nas nauczono, czyli że odpowiedzi są w książkach i u "amerykańskich naukowców" :). Z mojej perspektywy byłam zostawiona i przez Twina, i przez wszystkich innych, musząc sobie poradzić. Mimo, że tu i tam były informacje, czułam się kompletnie zagubiona. Miliony pytań, mnóstwo emocji, na czele ze wstydem i strachem. Wyższe ja wiedziało, że moim zadaniem jest wejść w moją siłę, znaleźć mądrość w sobie poprzez przypomnienie sobie tego jak silna jestem, co potrafię, co tu robię i dzięki temu zyskać to, czego pragnęłam. Dokładnie to, z czego jestem dumna dziś. Czy wtedy wiedziałam, że o to chodzi? W jakimś aspekcie, ale jednocześnie emocje wychodzące ze mnie były tak silne, że miotałam się okropnie, wielokrotnie gubiąc kierunek i sens.

Mam w sobie pragnienie doświadczania głębi, poznania siebie i sensu tego wszystkiego. Przestałam się bać tego, co mogę w sobie znaleźć. Nie uciekam od siebie, od bólu, od emocji, wręcz przeciwnie. Będąc zbyt długo poza sobą, czuję się nieswojo. Jeśli ja rozwijam to w sobie, robi to również Twin. Jeśli ja doceniam i widzę piękno w analitycznej części mnie, on docenia piękno emocji, za którymi tęsknił, ale był blokowany w ich doświadczaniu w pełni. Jedno i drugie poznaje przez to siebie, a balans wewnątrz pozwala na korzystanie z obydwu energii, bez blokad. Spotkanie dwóch istot, które już nie blokują badania własnej głębi, musi dać szansę dalszego poznawania. Stąd moje pytanie: jak daleko zajdziemy w zadawaniu pytań? :)

Twin powiedział mi kiedyś, że zadawanie niewłaściwych pytań to jego wrodzona umiejętność. Hm :) Myślę, że wszystkie są właściwe, patrząc na to gdzie jesteśmy. Trochę ich musiałam zadać…

Pytanie na dziś: a co, jeśli stworzyliśmy się sami, mianowicie wyższe wersje nas z przyszłości (która dzieje się "w teraz") chciały doświadczyć fizyczności, dlatego obserwują nasz proces i prowadzą nas tak, żeby doświadczać wszystkiego, co sprawi, że dotrzemy tam skąd przyszliśmy? Co jeśli wszystko jest doświadczeniem, iluzją do tego stopnia, że dzięki temu dowiemy się jak to jest być Bogiem, Kreatorem, ponieważ… faktycznie nim jesteśmy? Co, jeśli uczymy się jak stworzyliśmy siebie… od końca…?

------------------------

Update na dziś:
Pomyślałam, że zostawię info dla tych, którzy idą równo ze mną, bo może ktoś tego dziś potrzebuje. Wchodząc do góry w wibracjach, lecąc przez wymiary i budując Lightbody, zbieramy jego kawałki odzyskując je z timelinów, gdzie nastąpiła fragmentacja. Ci, którzy dotarli do góry i przeszli na nową ziemię ściągają i zakotwiczają timeline unii, a ich Lightbody, Unity Body, jest gotowe w „teraz”, jednak lecąc w dół robimy przegląd timelinów niskich, na których mogliśmy kawałki nas przeoczyć lub które nie mogły być z różnych przyczyn odzyskane wcześniej. Możecie mieć wrażenie, że wszystko to już przerabialiście, ale widzicie coś z innej perspektywy. Moja grupa od wczoraj leci przez timeliny z energią naruszenia. Odczuwać możecie to na rożny sposób, ponieważ ta energia również manifestować mogła się różnorako. Timeliny z eksperymentami seksualnymi, majstrowanie przy organach seksualnych, gwałt, wykorzystywanie, ale podpowiem Wam również jedną rzecz, z której ja dziś odzyskałam kawałek, o którym nie pomyślałam wcześniej. Energia naruszenia to również naruszenie nas jako człowieka, moment wybudzenia z amnezji, w pełnym zaskoczeniu, zagubieniu i chaosie. Jesteśmy ofiarą procesu, jest to brutalne i dziś wróciło wspomnienie jak zagubiona i bezradna czułam się na samym początku. Wstyd, strach, niemoc, rozpacz. Ten kawałek mnie był schowany za ścianą separacji w starej czakrze sakralnej. Kawałek, który schowałam na samym początku, nie chcąc czuć tego wszystkiego. Podobne emocje mogą być związane z tym co czuje ofiara gwałtu lub molestowania seksualnego. To również energia naruszenia emocjonalnego, gdy nie jesteśmy gotowi się otworzyć lub unikamy spojrzenia w siebie z obawy przed bólem, a także energia bycia naruszanym przez manipulacje emocjonalne (narcyzm, socjopatia, psychopatia) i wampiryzm energetyczny, prowadzący do zagubienia, zwątpienia w swoje postrzeganie rzeczywistości. Zbieramy ten kawałeczek, integrujemy z nami.

Nie jest dziś łatwo, niemal cały dzień takich wrażeń, ale bardzo jestem w tym stabilna, co jest wspaniałe, mimo wszystko. Wiele z tych timelinów to resztki tych sztucznych, klonowanych. Musimy przez to tylko przelecieć, aż wszystko wskoczy na miejsce. Trzymajcie się mocno.

czwartek, 14 września 2017

10. Perspektywa

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu o aspektach i timelinach, chcę kontynuować temat, pokazując jak emocje i wspomnienia przechowywane w podświadomości, łączące się z naszymi aspektami i ich doświadczeniami wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości.

W komórkach naszego ciała przechowujemy emocje, które wyzwalają się z naszego ciała, przestając być podświadomością. Wędrują do świadomości, gdzie rozumienie energii następuje za pomocą wyższej inteligencji znajdującej się w sercu, czyli czujemy energię, która staje się emocją (emotion = energy im motion, czyli energia w ruchu), uwalniając się spod jej panowania z poziomu podświadomości. Emocje łączą się ze wspomnieniami, czyli również z timelinami. W zależności od tego jaki timeline aktualnie przypłynie do nas, takie emocje z nas będą wychodziły i będę wpływały na nasze reakcje, postrzeganie danej sytuacji, innych ludzi, generalnie rzeczywistości.

Bubble love jest timelinem na którym jesteśmy w harmonii z Twinem, gdzie nasze ciała emocjonalne i mentalne są trzymane w ryzach. Jest to timeline z przyszłości, ale jednocześnie może zostać „ulepszony”, ponieważ wykonamy pracę oczyszczającą, uwalniając nas spod wpływu jeszcze większej ilości podświadomych wspomnień.

Gdy kończy się bubble i zaczyna się rozmijanie, gramy już w grę polarności, będąc na przeciwległych biegunach, jako jedna dusza, żeby rozbroić się z energii, które nie będą nam już potrzebne. Oznacza to, że w zależności od timelinu, który aktualnie się wczytał reagujemy na dana sytuację tak, jak dyktują nam wspomnienia, których nie pamiętamy, a to oznacza, że jeśli jedno reaguje w dany sposób, drugie zareaguje w kompletnie odwrotny, choć w bubble reagowało tak jak my. Nagle jest zupełnie inna reakcja, której byśmy się nie spodziewali. Po co? Po to, żeby pokazać nam to, czego nie widzimy.

Zauważyliście, że emocje zamazują nam rzeczywisty obraz sytuacji? Ja widzę to jako czasową utratę poczytalności, kompletnie wykrzywioną perspektywę, zupełną utratę kontaktu z rzeczywistością, jeśli są wystarczająco silne. Jeśli dopiero zaczynamy czyścić ciało emocjonalne i mentalne, zachowujemy się jak dzieci, odtwarzając sytuacje z dzieciństwa, mając również podłączone tysiące innych wspomnień związanych z daną emocją, pochodzących z innych timelinów, od innych aspektów nas.

Teraz pytanie: jak myślicie, co dzieje się w momencie, kiedy następuje spotkanie Twina, a następnie separacja? Następuje reakcja według timelinu w którym aktualnie jesteśmy. Z racji tego, że mamy zapisane w podświadomości wspomnienia milionów nas, którzy byli porzucani lub którzy porzucali, reagujemy silnie odpowiednio do strony po której jesteśmy, czując ból, żal, wstyd, strach, nienawiść, co tylko pasuje w danej chwili, na dodatek nie rozumiejąc skąd naprawdę tak silne emocje. Reagujemy tak, jak nasza podświadomość pamięta, że się reaguje, gdy ktoś cię zostawia bez słowa. Nie jesteśmy poczytalni, jesteśmy za to cholernie zagubieni, mając jednak jakąś odrobinę świadomości, która pozwoli nam z tego wyjść uznając, że nie chcemy tak dalej.

Idąc dalej, zadam kolejne pytanie: skąd wiecie czym jest miłość, skoro odtwarzacie miliony wspomnień odnośnie związków, w których byliście? Jeśli wszystkie możliwe instynkty prowadzą was do punktu, że chcecie być z Twinem w związku, a tylko jakiś głosik mówi, że po prostu chcecie, żeby był, to czy męczące bardziej jest posłuchanie tego głosu, czy przywiązywanie się do wspomnień o związkach, które kiedyś trwały, ale już nie mają na ziemii racji bytu? Bo chęć bycia w związku nie pochodzi od wyższej świadomości. Pochodzi ze starych wzorów zapisanych w DNA, kolektywie i ogólnie przyjętych zasadach w społeczeństwie, uznanych za dopuszczalne i akceptowalne. Chcąc związku dajesz sygnał o potrzebie, czyli braku. Taką energię manifestujesz.

Pytanie kolejne: kto narzucił te zasady? Religia, prawo? Bo jeśli religia, to czy jesteś pewien, że wiesz czym jest ta religia? Jeśli prawo, to czy wiesz komu oddajesz władzę nad swoim życiem?

I dalej: skoro wszystko czego się nauczyliśmy pochodzi od rodzin w których się wychowaliśmy i ze społeczeństwa i zasad według których dorastaliśmy, czy te uwalniane wspomnienia, emocje, a co za tym idzie reakcje i postrzeganie danych sytuacji nie będzie odtwarzaniem starych wzorów i tkwieniem w nich, będąc niewolnikiem tego, co ustalił ktoś inny?

Czy wiecie już do czego zmierzam? Zadawajcie pytania. Odnośnie każdej sytuacji, każdej myśli. Kto ustalił dane zasady, kto narzucił mi takie myślenie, kogo uznaję za autorytet i dlaczego nie widzę go jako równego mi? Chodzi o to, że każdy ma własne timeliny i własne postrzeganie danej sytuacji, a co za tym idzie projektuje własne postrzeganie na innych, według tego co myśli, rozumie i czuje. Nawet ja robię to teraz, ale to od was zależy to, co wyniesiecie z tego co piszę i na ile jesteście w stanie mnie zrozumieć. Wasza reakcja jest dokładnie taka jaka ma być. Wielu z was zatriggeruję, wywołam uwolnienie emocji. Inni nie zrozumieją o czym mówię, bo to jeszcze nie ten czas i to też jest w porządku. Jeszcze inni zrozumieją mnie i dadzą mi znać, ponieważ myślą podobnie, choć mogą pewnie dodać coś od siebie. I to jest ok, to jest rozwój.

Chciałam tutaj wtrącić ukłony w stronę mojej mamy, która nasłuchała się moich odkryć przez ostatnie 1,5 roku :) Bywałam wredna, bywałam brutalna, bywałam też bezradna i rycząca, uczyłyśmy się nawzajem czym jest przestrzeń, stawianie granic, ale też dzielenie się wiedzą i trzymanie przestrzeni. Tak właśnie robię, a mama obecnie dzielnie czyta bloga i choć niektóre wpisy rozumie, niektóre rzeczy już ode mnie słyszała, jeszcze inne z kolei ni cholery nie wchodzą jej do głowy i czyta po trzy razy to samo zdanie ;), to próbuje i idzie dalej w swoim tempie. I brawa za to mamuś. Brawa też dla każdego, kto czyta i rozumie wszystko, bo to oznacza ogromną pracę, która została wykonana. Brawa i dla tych, którzy nie rozumieją zbyt wiele, ponieważ wszystko dotrze w odpowiednim czasie. Liczy się to, że tu trafiliście i każdego dnia działacie w swoim własnym tempie.

Zauważyliście na pewno, że często wstawiam linki do Ascension Glossary. Pamiętam, że gdy rok temu trafiłam na słowniczek, nie przemawiał do mnie kompletnie. Później w listopadzie i grudniu trafiałam na pojedyncze pojęcia, ale było to dla mnie zbyt naukowe i miałam pewne obawy, czy na pewno powinnam to czytać, bo skąd niby oni to wiedza? :) Słowniczek wrócił w marcu 2017, jeśli dobrze pamiętam, z przytupem, nagle służąc jako źródło informacji odnośnie programów mind control, które usuwać zaczęłam jeden po drugim, następnie krok po kroku wyższe ja wysyłało mnie tam, gdzie powinnam była coś przeczytać. Często czytałam jakieś informacje wybrane „losowo”, po czym następnego dnia przychodziło potwierdzenie, że dokładnie to mi się działo. Z czasem zaczęłam doświadczać rzeczy tam zapisanych, zaczęłam dostrzegać własny proces w tym wszystkim, co dawało mi potwierdzenie, aż dotarłam do punktu, gdzie rozumiem większość rzeczy. Co ciekawe czytałam sporo tekstów po kilkanaście razy w ciągu ostatnich kilku miesięcy i zawsze znajdowałam kolejne znaczenia, dodatkowe zrozumienie, bo tak to właśnie działa. Wyższe ja wie, że wyciągniesz z danego tekstu, do którego cię wysłało, dokładnie to, co jest ci teraz potrzebne. Resztę zostawisz, ale może wrócisz za jakiś czas i znajdziesz coś, co zmieni twoją perspektywę po raz kolejny.

Pomyślcie jaki jest sens przekonywania kogokolwiek do swojej perspektywy, jeśli jego rzeczywistość/timeline powoduje, że nie jest w stanie cię jeszcze zrozumieć. Wielokrotnie tak robiłam, spalałam energię na to, żeby coś komuś udowodnić, pomóc w moim mniemaniu, gdy widziałam, że nie rozumie czegoś, co widzę ja. Musiałam zrozumieć, że każdy ma własna drogę ewolucji i dotrze do tego punktu we właściwym czasie. Dlatego zamiast narzucać coś komukolwiek, dzielę się moją perspektywą, zostawiając miejsce na wasze własne interpretacje. Moja perspektywa nie jest ostateczna, będzie się zmieniała, tak jak wasza.

Tłumaczenie Twinowi naszej perspektywy jest jak rozmowa z kimś na dokładnie przeciwległym biegunie. Wiecie dlaczego? Bo to pokazuje nam nie tylko polarności, ale również naszą wielowymiarowość. Ja będąca w niskim timelinie i umierająca z tęsknoty przyciągałam wersję jego, którego taka wersja mnie drażniła. Obydwoje w ten sposób byliśmy rozbrajani ze starych wzorów i emocji, ale nie było między nami komunikacji i porozumienia, bo każde widziało swoją perspektywę jako jedyną właściwą w danej chwili. Gdy przychodziło oczyszczenie, wracała jasność, ale było już trochę za późno na rozmowy. I tak za każdym razem, gdybyśmy chcieli porozmawiać. Dopóki byliśmy we wzorze polarności, byliśmy zawsze po dwóch stronach danej sytuacji. Tak było dopóki nie dotarliśmy do timelinu unii. Teraz będzie inaczej i choć krążą jeszcze przez chwilę stare timeliny, pokazujące nam iluzję, czyli jak to było za czasów polarności, obydwoje jesteśmy w duszy w naszych organicznych wersjach i generalnie chcemy tego samego. Wyższe ja decyduje kiedy usłyszymy: już można.

Trzymajmy więc dla siebie miejsce i dzielmy się doświadczeniami. Nie ma jednej prawdy obowiązującej wszystkich. Możemy jednak być obok siebie i służyć sobie nawzajem.

09. Aspekty

Pisałam wcześniej o świadomości, którą ściągamy do ciała fizycznego na ziemię, robiąc miejsce poprzez oczyszczanie ciała emocjonalnego i mentalnego. Ta świadomość gdzieś tam jest, dokądś sięga i choć nie przedstawię wam szczegółowo procesów, mogę opisać to tak jak na dzień dzisiejszy jest mi to przedstawiane. Skoro tyle wystarczy póki co, widocznie tak jest. Szczegółowo będzie później, najwyraźniej :)

Podróżujemy w czasie. To dlatego, że wszystko dzieje się jednocześnie z perspektywy 3D i linearnego czasu do którego byliśmy przyzwyczajeni, natomiast jak większość z was z pewnością już zauważyła, czas nie jest już tym czym był. Nasze kochane synchroniczności, 11-tki lub podwójne godziny typu 13:13, czas przyspieszający lub zwalniający, powracające do przepracowania wzory, sytuacje, to wszystko to cykliczność czasu. Nam wydaje się, że żyjemy wzdłuż linii, z tygodnia na tydzień, natomiast nasze postrzeganie pozazmysłowe ma zupełnie inne wrażenie.

Żyjemy w bance rzeczywistości, w której manifestuje się to, co nasze wyższe ja chce, żebyśmy zaobserwowali. Podczas oczyszczania manifestowało będzie się to, co musimy wyłapać. Dodatkowo będą to emocje i myśli, w bardziej zaawansowanych przypadkach czucie, zapachy, smaki. W każdym momencie te sensacje, emocje, myśli będą dotyczyły timelinu lub kilku naraz, które w danej chwili „przyczepiły się”, żeby je zawalić.

Czym są timeliny? Bańką rzeczywistości w której żyje aspekt nas, prowadząc alternatywne życie, doświadczając, ucząc się, czując. Dla nas naszą rzeczywistością jest ta, którą widzimy na własne oczy, dla niego ta, którą widzi on. Naszym zadaniem jest, w związku z timelinem ascencji, zawalenie wszystkich pozostałych timelinów, pozostawiając ten, na którym ascendujemy, czyli ten w którym jesteśmy fizyczni, który będzie ostatecznie naszym jedynym timelinem ascencji, unii, nowej Ziemii, zintegrowanym z nami od 1D do 12D.

Aspektów na timelinach są nas miliony. Zaczynając od tego, że istnieje Ziemia i Ziemia Równoległa, na której wszystko jest odwrotnie. Jest to poziom pierwszej triady harmonicznego wszechświata (1D-2D-3D), następnie mamy poziom duszy, Soul Matrix (4D-5D-6D), gdzie jest ziemia równoległa również, oraz mamy Ziemię 5D zwaną Tarą, która kiedyś istniała i mówiąc delikatnie, wyleciało jej się w powietrze, w związku z tym ciemniaki wykorzystały te timeliny i świadomość do własnych niecnych celów. Pózniej mamy poziom Monady (7D-8D-9D), ziemię równoległą nadal, ale oprócz tego ziemię 7D zwaną Gaią. Następny jest poziom Christ Avatar (10D-11D-12D), a wyżej mamy już Sound Fields, nasze trzy założycielskie płomienie (13D-14D-15D), Mother Arc, Father Arc i Christed Child.

Większość ludzi, którym będziemy pomagać, ascendować ma do poziomu 5D i kontynuować ewolucję, natomiast my ściągamy naszą świadomość niejako z przyszłości, żeby być w pełni wcieloną świadomością Christ Avatar. Stąd przepowiednie o powrocie Chrystusa na Ziemię. Poprzez powrót jego świadomości, którą my zakotwiczamy w siatce, w kolektywie i będąc przykładem pokazujemy drogę innym. Zamiast jednego Jezusa Chrystusa, będą tysiące jego świadomości.

Nie jestem jeszcze pewna jak to się przekłada na kolejne fale, bo wiem, że różne Twiny robią różne poziomy tego procesu, różne poziomy zaawansowania i mastery, dlatego będę mówiła o tym co wiem o sobie i jak to rozumiem z mojej perspektywy, a wy z czasem sami dojdziecie do tego jak jest u was. Widzę to tak, że jako świadomość nauczyłam się już wszystkiego. Jestem wysoko zaawansowaną duszą, jestem Seraphimem, jednak w związku z tym, że ludzkie fizyczne ciało nie byłoby w stanie utrzymać tak wysoko wibracyjnej świadomości, konieczne było „zejście niżej”, poświęcając pamięć i wiedzę kim jestem dla wykonania misji. Zeszłam więc do poziomu Oraphim i jest to świadomość, która debiutuje w tej gęstości, nie była tu wcześniej dostępna, w związku z tym były potrzebne dość „specjalne” sposoby, żeby tę świadomość dopuścić do głosu, nie zabijając przy okazji człowieka. Mądrale…..… ;) Żeby jednak móc zejść na ziemię trzeba było mieć ciało fizyczne, a to oznaczało inkarnację. W ten sposób zawitałam tutaj, jak większość Oraphimów, przez portal na Syriuszu B (z którego tak na marginesie pochodził Jezus, gdybyście się nad tym kiedyś zastanawiali). Żeby wejść w ciało w gęstości 3D musiałam opaść w wibracjach bardzo nisko, jak i wy, więc potrzebowałam obciążenia w postaci Miasmy, czyli zgodziłam się przyjąć cały śmietnik związany z życiem tutaj. Wtedy moja świadomość, do której dołączono emocje, wspomnienia, rany zmanifestowała się jako ciało fizyczne i pojawiłam się na świecie drąc się wniebogłosy: „Czy ja na łeb upadłam, zabierzcie mnieeeeeee????!!!” :) Serio, podobno płakałam non stop, pewnie chciałam się spakować i wracać. Ból zejścia tutaj, ból odłączenia od Źródła, strach i amnezja musiały być traumą samą w sobie. To oczywiście już czyściłam, polecam też wam, jeśli to przeoczyliście.

Całe to schodzenie w wibracjach widzę jako bycie już biało-złotą istotą świetlną, która oddawała kawałek po kawałku idealnego czystego światła na rzecz przyjęcia innych kolorów, bo ograniczona ilość kolorowych światełek mogła być zabrana na ziemię. W moim mniemaniu jesteśmy połączeniem ogromnej ilości światełek, świadomości, które łączą się w jeden kolor. Oraphim zawierają w sobie wszystkie kolory, to są Blue Raye, o których mowa była na poprzedniej wersji bloga i można powiedzieć, że są rodzicami, opiekunami stworzeń Indygo, pozostałych Twinów i wszystkich innych human-angelics. Posiadamy w sobie wszystkie trzy kolory płomieni założycielskich i w związku z tym możemy w pełni przywrócić wzór oryginalnego 12-nitkowego człowieka, ale o tym napiszę innym razem.

Przyjęcie Miasmy i całego bagażu z którym wiąże się inkarnacja na naszej planecie oznaczało, że żyliśmy tak jak inni ludzie, w niewoli, amnezji, cierpieniu, ale w związku z naszymi wyższymi wibracjami już w momencie urodzenia, nasza praca zaczynała się też wcześniej. Genetyka zmodyfikowana masakrycznie, mnóstwo programów, implantów i blokad oraz dorastanie w rodzinach i środowisku dla nas obcym powodowało, że nie dość, że nie byliśmy „u siebie”, nie dość, że wywoływało to mnóstwo emocji, to na dodatek łączyliśmy się już z naszymi aspektami na innych timelinach.

I to jest moi drodzy temat na książkę, albo na co najmniej rozmowę do rana… albo przez miesiąc… :) Moje wyższe ja odkąd pamiętam pracowało ze mną w ten sposób, że dawało mi wyjaśnienie i informację, że zakończyłam jakiś etap już po przejściu wszystkiego w ciemno. Dlatego też bardzo intensywne oczyszczanie ciała emocjonalnego i mentalnego, które przechodziłam od stycznia 2016 do mniej więcej lutego/marca 2017 zakończyło się informacją o czymś, co w pierwszej chwili wzięłam za wcielenia, jednak od początku czułam, że wytłumaczenie jest trochę inne. Napiszę jak ja to rozumiem, weźcie z tego to, co wam pasuje. Mianowicie pojawiały mi się wspomnienia z mojego życia, które były jak wyraźne punkty, które musiałam zapamiętać. Np. grany przeze mnie fragment melodii, który nazywałam „moim”, czyli skomponowanym przeze mnie, wspomnienie wpatrywania się w obraz Jezusa w kościele i moje przemyślenia jako dziecka, rozpacz gdy stało się coś mojej babci i nadmierna opieka rodziny, która wiedziała, że ja i pogrzeby nie chodzimy w parze, choć wcześniej na żadnym nie byłam. To były takie momenty, punkty, które nie dawały spokoju, musiałam się z nimi rozprawić. Zapisane we mnie, wyryte niemal. Ktoś powiedziałby, że były to zwykłe losowe doświadczenia, okazało się inaczej. W pewnym momencie zaczęłam być popychana, żeby czytać lub szukać informacji, słów, nazw, które pojawiały się we śnie lub docierały w sposób, którego nie dało się przeoczyć. Stopniowo zaczęłam słuchać jeszcze bardziej, odkrywając coś niesamowitego.

To, co nazywamy poprzednimi wcieleniami, to nie wszystko. Są też wcielenia przyszłe, tzw. potencjalne timeliny, czyli uzależnione od szeregu naszych wyborów. Są wcielenia na równoległej Ziemii, gdzie wszystko jest odwrotnie i są miliony wersji nas, które żyją swoim życiem. Jako dusze, które doświadczyły już wszystkiego, mamy ogromną ilość podpiętych wspomnień i emocji z nimi związanych, które w momencie, kiedy my czujemy jakąś emocje tutaj, wyzwalają wspomnienie z innego timelinu, łącząc te emocje punktem wspólnym i odtwarzając jakby film z przeszłości/równoległości? :) Śmiesznie jest pisać to wszystko i rozumieć, a jednocześnie wiedzieć, że z pozycji człowieka brzmi to kosmicznie. Z obecnej perspektywy widzę siebie jako świadomość w kolorze biało-złotym, do której podłączone są timeliny aspektów mnie istniejących równolegle, w związku z brakiem linearnego czasu, z których doświadczeń czerpię, z których emocjami się łączę, których życie przenika do mojego życia. Co ciekawe i właśnie to pisząc uświadamiam sobie wagę tych słów, moje doświadczenia przenikały zawsze do ich żyć, wpływając na to jak potoczy się ich życie…

Każdy timeline to aspekt nas, który na podstawie wyborów, które dokonaliśmy w tym życiu, podejmuje kolejne w tamtym życiu lub przeżywa coś emocjonalnie, ponieważ my reagujemy na coś emocjonalnie. Nasza dusza doświadcza i uczy się w wielu miejscach na raz. Dla niej czas nie istnieje. „Zdejmuje” człowieka, gdy nie widzi potencjału rozwoju lub uznaje, że więcej się już nie nauczy. W związku z tym nasze talenty, zainteresowania, to co nas fascynuje, ale również nasze rany, lęki, opierają się na tamtych timelinach. Moje wyższe ja bardzo chciało, żebym to wiedziała, więc kierowało mnie w przedziwny sposób, żebym dowiedziała się z kim mam połączenie. W ten sposób dowiedziałam się o kompozytorach, z których szczególnie jeden miał ogromny wpływ na moje życie od dzieciństwa, którego fragment melodii nazwałam swoim, którego historia listownej korespondencji przypominała w pewien sposób historię z moim Twinem, który w listach pisał o rzeczach i osobach, których twórczość go przyciągnęła podczas podróży, a których ja już wcześniej w ciągu tego roku wyłapałam jako połączonych w pewien sposób ze mną… Tak samo dowiedziałam się o aspektach mnie uznawanych za świętych kościoła katolickiego (których świadomość musiałam energetycznie uwolnić spod wpływu kościoła), arystokracji, naukowcach, malarzu, pisarce… Wszyscy ci ludzie byli wysoko wibracyjni, dlatego istniały informacje o nich zapisane i istniejące w kolektywie jako informacja. Do tego dochodzą również aspekty nisko wibracyjne, o których informacji nie znajdę w internecie, które miały swoje życia pełne cierpienia, a których doświadczenia płynęły do mnie. Tutaj opierać mogę się na przebłyskach wspomnień, migawkach, ranach, emocjach.

Wiecie… Przyznam się, że kryzys nadmiaru wrażeń przeżyłam mniej więcej trochę ponad miesiąc temu, co zbiegło się finiszowaniem mojego kontraktu. Dla mojego człowieka, mimo zintegrowania z wyższym ja, było to zbyt wiele. To wtedy dowiedziałam się o kontrakcie Indygo 3 i wyjaśnione mi zostało po co to wszystko, na co i dlaczego tak ciężko itd. Największym jednak szokiem dla mnie było doświadczyć timelinu z aspektem, który wpłynął na mnie najbardziej. Była to pisarka, która prowadziła pamiętnik odkąd miała 11 lat, pisząc go przez całe życie. Na początku to wyparłam, ale przekaz był zbyt mocny żeby go zignorować i zaczęłam czytać. Wiecie jak dziwne jest uczucie czytania tego, co napisał ktoś inny, mając w pamięci swoje własne wydarzenia z życia, swoje własne przemyślenia na temat tych wydarzeń, emocje, perspektywy? Nie mogłam się pozbierać, a było to tylko po przeczytaniu części wczesnych zapisków. Kolejne czytałam wybiórczo, szczególnie studiując zapiski z młodości i nie mogłam uwierzyć jak to jest możliwe, że jej życie tak bardzo przeplatało się z moim, że odtwarzałam część sytuacji (będąc blokowana przez szereg innych aspektów, żeby całkiem nie powtórzyć jej życia). Przyszedł moment, kiedy zaczęłam kwestionować to kim jestem. Jeśli jestem zlepkiem świadomości, czyli jestem zlepkiem żyć innych ludzi, kim w takim razie jestem ja?? Dlaczego powtarzam to samo, dlaczego ciągle robię to samo? Czy moje talenty to coś, co mam uznać za swoje, czy może odrzucić? Czy jeśli większość tych osób bardzo dużo pisało i kochało to robić, czy mam również pisać, czy może przestać? Ten kryzys, ten wielki znak zapytania skończył się moim odpuszczeniem wszystkiego, całkowicie. Wiedziałam, że jeśli oddam wszystko to co znam i lubię, a to wróci, oznaczać to będzie, że mam z tego korzystać, bo jest moje.

W procesie zawalamy timeliny. Oznacza to, że obserwujemy kawałki siebie, reagujące w przeróżny sposób, mające różne myśli i reakcje, podejmując nowe decyzje w ich imieniu, niejako powtarzając sytuacje, dokonując nowych wyborów. Na początku, gdy jeszcze nie wiemy nic o aspektach, walczymy ze swoimi emocjami i myślami, próbując dokonać wyborów według własnych przeczuć. Gdy wyższe ja chce, żebyśmy poznali bardziej aspekty połączone z nami, możemy zrozumieć ich wybory i… zmienić bieg historii.

Przykłady?
Zamiast nie być szczerym podczas pisania listów, wyznać swoje uczucia, co zamiast do rozpadu przyjaźni i potencjalnej miłości doprowadzi do spotkania, które w tamtym timelinie, według starych decyzji, nie miało miejsca.
Zamiast lęku przed oceną, ponieważ nikt nie zrozumie chęci dzielenia życia z więcej niż jedna osobą, być szczerym i przedstawić nowe perspektywy, w zgodzie ze sobą i wolnością na nowej Ziemii.
Zamiast przestrzegania zasad, ustalonych przez cholera wie kogo, etykiet, savoir-vivre, wybrać miłość, szczerość, otwartość. Wyznać uczucia, wyrazić emocje i przedstawić swój punkt widzenia.

Można to zrobić energetycznie, wyobrażając sobie inny bieg wydarzeń i żegnając stare rozwiązania, można jeśli jest to konieczne zrobić inaczej w sytuacji z naszego życia, która jest odbiciem tamtej. Można tez zrobić coś symbolicznego, ja np. w przypadku kompozytora napisałam szczere listy i „doprowadziłam” do spotkania :) Wtedy wyższe ja pozwoliło mi iść dalej.

Szczerze mówiąc my, Twiny, byliśmy wszystkim. Naprawdę wszystkim. Morderstwa, gwałty, nadużycia władzy, pieniądze, manipulacje, decyzje wielkiej wagi. To nawet nie jest ważne gdzie, tu czy na innych planetach, bo takie wspomnienia również mogą się pojawiać. Tak samo Atlantyda, Lemuria, Sumeria-Egipt, mnóstwo aspektów, timelinów, wszelkie polowania na czarownice, manipulacje seksualne, tortury. Mamy to zapisane w DNA. Jakkolwiek będziemy to nazywać i rozumieć szczegóły, ostatecznie są to doświadczenia ludzkości jako całości, a my jesteśmy tu po to, żeby posprzątać i utorować drogę innym, żeby mieli trochę łatwiej. Miłością jest przyjęcie tych doświadczeń jako swoich i w ten sposób przywrócenie ich na drogę do Źródła. Trzeba pokazać światło, samemu je znajdując. A światło jest w każdym z nas, niezależnie jak daleko sięgające. Pozbyć trzeba się bagażu, który już nie jest nam potrzebny. Robimy skok w czasie, przeskakując wiele lat w ewolucji, ściągając naszą świadomość z przyszłości, jednak najpierw pozbywamy się potencjalnych skrętów w nie tą stronę co trzeba :)

Jak odkryć co zostaje i jest zgodne z naszą misja, timelinem unii i nowej Ziemii? Skąd wiedzieć kim mamy być? Odkrywać będziemy to krok po kroku, kiedy będąc obserwatorem danego kawałka nas zostawimy to co ważne, a pożegnamy to co niepotrzebne. Na przykład zostawimy miłość do tworzenia muzyki, ale pożegnamy wspomnienia mówiące o tym, że artysta nie jest w stanie przeżyć tylko tworząc i musi martwić się o codzienność, utrzymanie, obowiązki. W innym przypadku zostawiamy miłość do ludzi i tworzenia dla nich dobrych warunków, a żegnamy wspomnienia jak to jest być królową, która została zmuszona do małżeństwa z dwa razy starszym facetem, którego nie widziała na oczy, będąc zmuszoną zapomnieć o miłości do kogoś innego. Ciężkie emocje wypuszczamy, dostrzegamy przeciwległe bieguny i pozwalamy wspomnieniu odejść. Jeśli wróci nam chęć do kontynuowania danego talentu, idziemy gdzie nas prowadzi dusza. Jeśli nie wróci, widać na razie nie jest nam potrzebne to połączenie. Teraz, oczywiście :)

Każda inkarnacja niesie ze sobą pewne plusy, ale również minusy. Jednoczymy te polarności, dostrzegając je takimi jakie są i jednocząc je w punkcie zero, pozbywając się emocji i uwalniając się od nich. Integrujemy te kawałki siebie, akceptując że jakaś część nas taka była, nie odpychając. Akceptacja powoduje zawalenie timelinu w punkcie zero. Nie trzeba więcej go doświadczać, nie trzeba się z tym identyfikować. Jesteśmy wolni, możemy żyć życiem, w którym istnieje tylko to, czego potrzebujemy żeby zrealizować naszą obecną misję.

Bardzo się oceniamy. To jeden z problemów, gdy tkwisz w ocenie siebie i innych, nie wiedząc szerszej perspektywy. Ta ocena cię zjada, męczy. Jednak gdy zrozumiesz, że każde doświadczenie to nauka duszy, a dusza tych doświadczeń miała ogrom, przestajesz tak bardzo się oceniać, bo nie ma to sensu. Każdy zrobił miliony głupot, musiał przejść przez ziemskie piekło, bo jego dusza chciała tego doświadczyć, żeby ostatecznie powrócić do Źródła. Mieliśmy nauczyć się czym jest Bóg. Teraz odtwarzamy drogę, którą już przeszliśmy.

Mogłabym jeszcze dużo napisać, ale obawiam się, że pobijam rekordy długości blogowych notek :) Pewnie jeszcze będę to rozwijała, jeśli takie plany ma „góra”. Mam nadzieję, że zainspirowałam was do poszukiwań, do spojrzenia na własne życie jako połączenie doświadczeń, przez co będzie wam łatwiej zrozumieć cel ascencji. Na końcu zostać ma timeline unii, jedności, ascencji na którym istnieją nasze talenty, bez obciążeń emocjonalnych, które ciągnęły nas w dół. Oczywiście jako jedna dusza mamy z Twinem te same wspomnienia/emocje, a rozbrajanie ich u jednego, powoduje zmiany i u drugiego, nawet jeśli nie zna tych połączeń, nie pamięta aspektów. Wszystko jest energią, która chce być uwolniona i której warto pomachać na pożegnanie.

W ustaleniu własnego kręgosłupa, przypomnieniu kim jesteśmy jako human-angelic, ziemski anioł, warto zerknąć na spisane przez Lisę Renee Virtues i Spirits of Christ. Pamiętajcie też, że żeby móc zachowywać się w ten sposób bez zmuszania się do czegokolwiek, nie należy powstrzymywać się od wyrażania emocji, dusić ich w sobie lub udawać kogoś innego, żeby pasować lub kogoś nie urazić. Nawet jeśli jest dyskomfort, twoja wolność jest najważniejsza. Jeśli czujesz, że coś cię blokuje, zbadaj przyczynę i przyznaj się, że jakaś część ciebie taka właśnie jest. To nic złego, nie ma czegoś takiego jak błędy, nie ma złych emocji, myśli, wyborów. Są tylko takie, które odciągają lub prowadzą nas do Źródła. Od nas zależy jaki kierunek wybieramy w każdym momencie. Jeśli sytuacja wymaga wyzwolenia się ze starych wzorów, ale boisz się reakcji innych, daj sobie czas, ale zrób to mimo wszystko, zgodnie ze swoją prawdą.

Bóg jest wszystkim, my jesteśmy aspektami Boga. Bóg się nie ocenia, albo nawet jeśli ocenia, to i tak robi swoje, więc dlaczego my oceniamy się za doświadczenia, w które byliśmy włożeni? Polecam stare dobre: „Jest jak jest” i drogę w kierunku wolności. Zawsze.

P.S. Powiem wam, że kiełkuje mi jeszcze jedna teoria mówiąca, że jesteśmy złożeni z wieeeeelu kolorowych światełek, a ich ilość i kolor zależą od tego jak zaawansowaną jesteśmy duszą. Światełka przenoszą się na ilość i intensywność doświadczeń w tej inkarnacji podczas cyklu ascencji. My już dawno zrobiliśmy to, czego większość ludzi na Ziemii dopiero się uczy, więc wzięliśmy na siebie większy pakiet światełek, który dodaje nam umiejętności, talentów z których możemy czerpać, ale i przez to mamy większe trudności, kłody pod nogami i doświadczenia tak różne od innych ludzi. Wszystko po to, żeby szybko podnieść nas do większej ilości nitek DNA. Zrobić mogliśmy to tylko my, będąc w (nieświadomej wtedy jeszcze) komunikacji z Opiekunami i pamiętając sporo przez całe życie, tylko nie rozumiejąc powodu i celu. Podłączenie do nas aspektów, które miały ogromne talenty, ale i ogromne problemy, dało nam dużą pracę do wykonania, ale i szybko pozwoliło przypomnieć sobie nasze pochodzenie i w ten sposób pomóc innym. Myślę, że w pewien sposób rehabilitujemy świadomość tych osób, które namieszały w swoich życiach i zaistniały na kartach historii. Obserwujemy i zmieniamy bieg wydarzeń, uwalniając tę świadomość z połączeń istniejących w tamtych timelinach, gdzie NAA sterowało nimi dla własnych potrzeb. Jakkolwiek nie jest, ile razy jeszcze rozwinie się ten temat, celem jest zawsze wybór, który przybliża nas do Źrodła.

wtorek, 12 września 2017

08. Jak dzieci

Bycie jak dzieci jest dla mnie odnośnikiem, który przypominał mi się w najcięższych momentach tej drogi. To dlatego, że mam głębokie przekonanie o tym, że tacy mamy być, czyści i wolni, z niezapisaną kartką planów na jutro.

Nasza pierwsza bubble miała miejsce na obozie harcerskim i choć oboje mieliśmy już wtedy bagaż doświadczeń z dzieciństwa za sobą, nie pojawiało się to w naszych rozmowach, nie było zmartwień, myślenia co będzie, co mamy, kim jesteśmy. Tak samo było podczas drugiej bubble. Choć rozmawialiśmy o doświadczeniach, które były trudne, otwieraliśmy się przed sobą jak dzieci, które nie oceniają, nie dzielą, nie chowają się. Problemy pojawiły się, gdy włączyło się ego i pojawiło się myślenie i emocje.

Gdy jesteś dzieckiem i kolega pyta, czy się z nim pobawisz najczęściej nie zastanawiasz się nad tym czy wypada, czy możesz, czy ktoś cię za to oceni, czy łamiesz jakieś zasady, czy jesteście równi sobie, w co się ubierzesz, czy nie pomyśli, że jesteś brzydki, czy nie pomyśli, że jesteś głupi, itd. Jest to najczęściej decyzja „w teraz”, podjęta z radością i ochotą bez kalkulacji, bez kombinowania. Czysta chęć i przyjemność.

Co się dzieje, gdy chcemy „pobawić się” z Twinem? Włącza się cała lista „dorosłych” zasad. Na dodatek przenosi się to na relacje z innymi ludźmi, w zależności od tego jakie rzeczy mamy do rozpracowania w procesie oczyszczania. Nagle jesteśmy więźniami naszych przekonań, które stawiają barierę miedzy nami a resztą świata. Czujemy się inni, oceniamy to kim jesteśmy, co mamy, z czym się borykamy. Relację z Twinem próbujemy wpasować w jakieś pudełko pasujące do pudełek dostarczanych przez ogólnie przyjęte zasady, więc męczymy się okrutnie.

A gdyby tak pożegnać wszystkie pudełka? Pamiętam, że na obozie ubieraliśmy się byle jak. Środek lasu, jemu od buta oderwała się podeszwa, ja miałam jakieś zwyczajne ciuchy z możliwością ich zniszczenia, jak i wszystkie inne dzieciaki, tym bardziej, że sporo dzieciaków przyjechało tam na wypoczynek z domu dziecka. Czy były podziały? Jasne, już wtedy pamiętam rozmowy, dogryzanie, wyśmiewanie, które dopiero teraz mi się przypomina, żeby zobaczyć wzór, ale jednocześnie my dwoje nie wprowadzaliśmy między siebie podziałów. Nie pamiętam żadnej myśli odnośnie tego, że któreś jest lepsze od drugiego. W pierwszej części obozu, podczas bubble i długich rozmów nie było żadnych różnic. Byliśmy tacy sami. Problemy zaczęły się w drugiej części, kiedy „dorosłe”, czyli tak naprawdę przechowywane w DNA zasady i wspomnienia zaczęły wychodzić na wierzch. Koleżanki, które pewnie miały niezły ubaw obserwując nas z boku, wmawiały nam zakochanie, więc i ja się do tego przyznałam (tylko to pasowało do „objawów”), a co za tym idzie zaczęło się krążenie myślami dookoła tematu związków, miłości, itd. I choć żadne słowa nie były wypowiedziane, zaczęło się uciekanie, co było do przewidzenia. Zaczęło się rozbrajanie z emocji już wtedy, pojawiły się myśli i zachowania typu „nie jestem wystarczająca”, choć nie było żadnej takiej rozmowy. Wszystko to była energia. Skomplikowało się coś, co miało być proste.

Gdy pisaliśmy do siebie listy, były one bardzo dziecinne, o zwierzętach domowych, o koleżankach, o zainteresowaniach. Jednak energia towarzysząca temu pisaniu po mojej stronie krążyła dookoła zakochania, o którym przecież „nie mogłam mu powiedzieć”. Dziecięca radość i otwartość zanieczyszczana przez coś nienaturalnego, czego nie rozumiałam.

Wszystkie nasze następne, krótkie kontakty przez lata opierały się na otwartej relacji, jednak z rezerwą z mojej strony typu „on by mnie nie chciał”, a z jego „nawet przez myśl by mi nie przeszło”. Gdy 3 lata po obozie pojawił się mój chłopak, a następnie mąż, tym bardziej nasza relacja była z pozycji „byłam w tobie zakochana, ale teraz dopiero wiem co to miłość”, a u niego „zajęta, więc nie ruszam”. To oczywiście tylko jedna z wielu warstw w naszych rozmowach, ale od zawsze odgrywaliśmy pewne role, które teraz musieliśmy rozpracować, przechodząc przez wszystkie powody ich pojawiania się między nami.

Musiałam dojść do tego jak to się stało, że z pozycji dwóch niewinnych dzieciaków coś włożyło nas w komplikujące sprawę wzory. Ten obóz był dla mnie punktem odniesienia. Tak samo bubble z 2016, gdzie znajdowałam punkty wspólne. Co się stało, że bycie dzieciakiem zastąpiliśmy byciem dorosłym, który ma w sobie emocje dziecka i zasady niczym sędzia? Moim celem był powrót na obóz, jako dziecko, które nie myśli o tym czy zarabia, czy ma co jeść, nie zna planu następnych dni, nie martwi się o zasady, wygląd, posiadanie.

Skąd brały się te wszystkie rzeczy, które zakłócały nam komunikację? Ktoś powie: nie byliście już dziećmi. Hm, ale kto powiedział, że nie mieliśmy być? To znaczy, kto ustala zasady, że nie możemy być jak dzieci, mimo bycia dorosłymi? Kto mi zabroni być jak dziecko, śmiać się, rozmawiać, mieszkać z kim chcę, robić co chcę, bawić się, tańczyć, robić głupoty niezrozumiałe dla innych?

Odpowiedź była dziwna, mianowicie to ja sobie zabraniałam tego wszystkiego, ale jednocześnie ta druga ja chciała być dzieckiem i zadawała te pytania, więc…? WTF? :) Czułam się jakby ktoś nawkładał mi do głowy zasad, którymi nie chciałam żyć, ale nie mogłam tak po prostu przestać ich słuchać. Coś mnie trzymało energetycznie i zabraniało być inną, wolną, radosną. Zamiast tego byłam tęskniącą i próbującą utrzymać stare życie i zasady kobietą, która nie wiedziała co ma robić, żeby przestać czuć ból, tęsknotę i strach.

Te „nie moje myśli” to aspekty mnie w innych inkarnacjach, w milionach wersji, żyjące równolegle i wpływające na moje obecne życie tak mocno, że nie mogłam zrobić bez nich kroku. Emocjonalnie byłam przywiązana do tych innych wersji mnie, które miały swoje życia, jednocześnie będąc pod wpływem programów Mind Control, form myślowych, szeregu manipulacji energetycznych, genetycznych, implantów i wszelkich nieorganicznych technologii serwowanych przez NAA, tak jak cała ludzkość. Oczywiście nie wiedziałam o tym na początku. Wtedy jedyne co mogłam robić to oczyszczać ciało emocjonalne i próbować zrozumieć co się dzieje, skąd ten strach, skąd problemy.

Programy Mind Control i inne technologie poznałam w pełnej krasie dopiero mniej więcej w lutym/marcu/kwietniu tego roku, bo wcześniej wyższe ja nie pozwalało mi tam wejść. Powód był prosty: zbyt szybko bym je usunęła, bo jest ze mnie silny healer, a musiało się wydarzyć wiele rzeczy w naszym procesie, bez których nauka/przypominanie by się nie odbyło. To właśnie jest divine timing, wszystko w swoim czasie musi się wydarzyć i nie możemy mówić: „gdybym wiedział wcześniej…”, ponieważ to nie nasz człowiek wie na co jest gotowy w danym momencie, a wyższe ja. Gdy pozwolono mi poznać sposoby manipulacji pozwolono mi dokończyć dzieła. Wcześniej leczyłam się sama, robiąc wszystko intuicyjnie i choć nie wiedziałam wtedy, szło mi bardzo dobrze. Przeszłam przez najgorsze turbulencje znajdując sposoby uzdrawiania, zaczerpnięte trochę od osób do których pokierowało mnie wyższe ja, a trochę całkiem intuicyjnie postępując, co przynosiło dobre efekty. Nauczyłam się właściwie już rok temu chronić i oczyszczać kilka razy dziennie. Programy i manipulacje NAA o których się dowiadywałam, których mechanizmy rozumiałam już wcześniej, ale nie znałam nazw, które ktoś opisał i które dawały mi potwierdzenie dla moich własnych wniosków, rozpoczęły całkiem nowy rozdział, który wystrzelił mój rozwój wysoko, ale jednocześnie nieźle mnie przeczołgał przez niewypowiedzianie ciężkie rejony ludzkiego, ziemskiego piekła. O tym napiszę innym razem.

Co chcę przekazać, to żebyście zastanowili się ile zostało w was z dziecka. Jak głęboko jesteście zaplątani w dorosły świat, który jest światem sztucznym, światem iluzji? Widzicie, my nie chcemy kontynuować człowieczego życia. Nasz stary człowiek ma zostać w 3D i być tylko zintegrowaną częścią istoty, której świadomość sięga 12D, a która funkcjonuje jako wielowymiarowe stworzenie na wielowymiarowej Ziemii. Nie mamy martwić się o posiadanie, pieniądze, ocenę. Dziecko nie martwi się o to co będzie jadło przez cały czas. W większości ufa, że nie będzie głodne, będzie miało dach nad głową, choć nie zarabia i nie bierze udziału w decyzjach odnośnie przeprowadzki. I nie, nie mówię, że łatwo jest pozbyć się tych myśli i wzorów postępowania. Jestem chyba ostatnią, która mogłaby mówić, że jest to łatwe. Jednak gdy zrozumiemy skąd biorą się nasze potrzeby, wzory, myśli, co nas trzyma w zmartwieniach, co z nas wysysa energię, z nieświadomych stajemy się świadomi i możemy usunąć te energie, wyzwalając się spod wpływu kontrolerów. Zacząć jednak trzeba od tego ile jesteśmy w stanie oddać. Czy nasz spokój jest tam, gdzie próbujemy trzymać się starego, czy może spokój jest w poddaniu się? Czy sensem naszego życia jest posiadać i utrzymać maskę mówiącą, że jest ok, radzę sobie świetnie, nic się nie dzieje? Czy może spokój jest w przyznaniu się przed samym sobą, że nie chcę tak żyć, a jednocześnie nie mam pojęcia jak żyć inaczej? Czy jesteśmy szczerzy sami ze sobą, tak głęboko? Czy potrafimy przyznać jakie są nasze najgłębsze pragnienia, nawet jeśli teoretycznie są nierealne? Czy potrafimy stać się jak dzieci? Czy jesteśmy na tyle odważni, żeby poddać się procesowi i zaufać w pełni Bogu? Jeśli nie, skąd bierze się brak zaufania…? Wiesz…?

Idziemy drogą ku magii moi drodzy. Harry Potter po otrzymaniu listu do Hogwartu nie powiedział, że zostanie w domu, bo nie posprzątał pokoju, ma brzydka bliznę na czole i nie chce nikogo urazić, że nie będzie go w domu :) Nie oddał swojego życia, żeby uszczęśliwić innych. Zamiast tego, nie znając kolejnego kroku, zrobił go, a potem miliony innych, nie zmieniając raz wybranego kierunku, choć miewał wątpliwości. Pojawiały się w wyniku połączenia z kimś, kogo można uznać za „ciemniaka”, a który miał do niego dostęp, przez co Harry oceniał swoje emocje i myśli. Ostatecznie poddał się i był gotów oddać swoje człowiecze życie. Jak się to skończyło, większość z was wie.

Miałam w grudniu sen, gdzie śniłam o byciu w miejscu wyglądającym jak stacja King’s Cross na której Harry spotkał Dumbledora. Wszyscy mamy w sobie takiego Dumbledora, z którym możemy pogadać, ale z którym rozmowa to bardziej lustro popychające nas do własnych wyborów i szukania własnych odpowiedzi. I choć Harry miewał momenty zwątpienia, myślał, że coś z nim nie tak, popełniał „błędy”, ostatecznie były to tylko doświadczenia przygotowujące go na ostateczny wybór. Pamiętacie co wygrało? Miłość. Matczyna, przyjacielska. Po prostu miłość.

Pani Rowling musiała channellować swoje wyższe ja, gdy pisała te książki :) Przewodnik po ascencji jak się patrzy. Na dodatek znów mam ochotę na książkę lub film, czego dawno nie robiłam ;)

Podsumowując: gdyby móc zrobić reset życia, co byś drogi czytelniku w nim zostawił? Delikatnie tylko przypominam, że to właśnie robimy. Mogłeś nie wiedzieć, teraz już wiesz. Co chciałbyś zabrać na nową ziemię, gdybyś wiedział, że nic tam nie musisz i niczego nie potrzebujesz? Właśnie takie życie będziesz dla siebie i dla innych tworzył. Jak daleko sięga twoja wyobraźnia?

poniedziałek, 11 września 2017

07. Twin Flames / Hieros Gamos

Gdyby zapytać ludzi na ulicy czego najbardziej pragną dla siebie i innych, i gdyby zdobyli się na głęboką szczerość, jestem przekonana, że większość odpowiedzi brzmiałaby: miłości, spokoju, szczęścia. Gdyby zapytać ich o to czym są dla nich miłość czy szczęście, odpowiedzi byłyby różne, dyktowane ich przekonaniami i doświadczeniami, uczuciem braku i umiejętnością otwarcia się na emocje. Jak wielu pytanych, tak wiele definicji miłości. Wszyscy opisują jedno pragnienie, każdy według własnych potrzeb. Niewielu wie, że pragnie bliskości Boga, przede wszystkim.

Czy wiecie, że biologiczny cykl duchowego rozwoju powinien rozpocząć się w wieku 12 lat? To wtedy po raz pierwszy sprawdzany jest postęp i następuje inicjacja do dalszej drogi. Niestety nie było to dla większości ludzi dostępne przed rokiem 2000. Jestem jedną z tych, która dostała taką możliwość, o czym oczywiście nie miałam pojęcia, bo nie było nikogo, kto mógłby mi o tym powiedzieć. Miałam tyko wyższe ja, które kierowało mną i podsyłało rzeczy do poczytania, jak książki o hipnozie, UFO, czy karty Tarota, jednak nie było nikogo, kto mógłby mnie przygotować na spotkanie mojej duszy w innym ciele, co miało miejsce, gdy mieliśmy oboje po 13 lat. Teraz wiem, że było to związane z naszym kontraktem i z tym, że dzięki temu doświadczeniu mogę zrozumieć więcej i podzielić się tym z wami.

Proces ascencji oraz unia Hieros Gamos jest czymś naturalnym dla człowieka i niejako gwarantowanym w momencie urodzenia, gdyby tylko nie była blokowana przez stworzenia, którym ludzka ascencja jest nie po drodze. Skoro ludzie są w amnezji, nie są w stanie się obudzić nie posiadając komunikacji z duszą, która mogłaby pokierować rozwojem danej osoby. Są zdani na siebie, nie wiedząc, że to głębokie pragnienie bliskości, które noszą w sobie, jest osiągalne. A zaczyna się od bliskości z samym sobą.

Hieros Gamos to święta unia energii męskiej i żeńskiej w idealnym balansie, które „biorą ślub” z Bogiem / Źródłem. Najpierw ta unia odbywa się indywidualnie, wewnątrz. Następnie rozszerza się na poziom związków, następnie społeczeństwa/kolektywu, następnie wszechświata, itd. Jest to jedność z Bogiem, która jest jednością ze wszystkim co istnieje, w idealnej harmonii, balansie, szacunku, partnerstwie. Prawo Polarności (Par Przeciwieństw) tłumaczy istnienie płci we wszystkim co nas otacza, a połączenie tych przeciwieństw prowadzi do świętej unii.

Nazwa Twin Flames, sama z siebie, wskazuje na separację, dualizm. Dwa bliźniacze płomienie, nie jeden. Ten, kto wymyślił tę nazwę, prawdopodobnie wymyślił ją będąc w świadomości polarności. Nie jest to nic złego, to po prostu proces, który trzeba przejść, żeby zrozumieć czym są polarności, czym jest dualizm i separacja, zaczynając od separacji z Bogiem, następnie z innymi i dlaczego należy pożegnać te wzory.

Gdy spotykasz Twina jesteś w punkcie, gdy wykonałeś już pracę potrzebną do podjęcia kolejnego kroku w stronę ascencji, ale nie wiesz o tym, bo tak jak 13-letnia ja, z wielkim prawdopodobieństwem nie miałeś nikogo kto by cię uprzedził, że tak może się stać. Twoje ego próbuje wpasować tę relację w to, co znałeś do tej pory, więc w większości przypadków jest to wszystko kojarzące się z miłością i związkami, ponieważ nie znasz pojęć związanych z rozwojem duchowym. Nieznane budzi emocje, więc dla bezpieczeństwa potrzebne jest wyjaśnienie. Jak wiemy trudno jest wytłumaczyć sobie uczucia i sytuacje towarzyszące spotkaniu Twina, więc jest to jedno wielkie szaleństwo doświadczeń.

Spotkanie to aktywacja do pracy indywidualnej, gdzie Twin jest punktem odniesienia, pokazującym nam piekło ziemskich ograniczeń, niewiedzy, kontroli umysłu. Jak dzieje się w większości przypadków? Spotkanie Twina to tornado wywołujące silne emocje i rozwalające życie na kawałeczki dlatego, że niewiele rozumiemy. Bubble i aktywacja w wieku 13 lat połączyła nas i sprawiła, że rozpoczęliśmy nasz kontrakt, którego podsumowaniem jest punkt w którym jesteśmy dziś. Większość z was spotkało Twina później i to również związane jest z indywidualnymi kontraktami, włączając w to poziom świadomości i ilość aktywowanych nitek DNA. 

Osoby w unii Hieros Gamos nazywane są też Genetic Equals, Aeonic Pairs lub Monadic Twins dlatego, że nasze DNA są idealnie splecione w ten sposób, że co jedno zmieni, wpływa bezpośrednio na drugie. Dzieje się to na poziomie energetycznym, komórkowym, a nie na zasadzie rozmowy i przekonywania do czegokolwiek. W rzeczywistości nic nie musisz Twinowi wyjaśniać, skupienie na sobie załatwia wszystko. Twin tylko odbija ci to, czego sam byś nie zobaczył. Zmiany w tobie, to zmiany w nim, ale chęć sprawdzenia tych zmian od razu jest przeszkadzaniem i próbą kontroli, z wieeeelu powodów.

Jeśli masz w sobie przekonania na dany temat związane z miłością, związkami, zasady, ograniczenia, Twin wyciągnie je na wierzch i poda ci je na tacy. Nie dlatego, że chce. Dlatego, że nie można ze starymi wzorami przejść na Nową Ziemię. Żeby dostrzec myśli, które nie są nasze, ograniczające nas zwyczaje czy podświadome sposoby postępowania, które powtarzamy, musimy umieć je zauważyć, żeby następnie chcieć dowiedzieć się skąd się wzięły i chcieć się ich pozbyć. Nikt inni niż ty sam, czyli twoja dusza, czyli Twin, nie jest ci w stanie tak dokładnie tych wzorów pokazać. Pierwszym odruchem jest zrzucenie winy na taki obrót sprawy albo na Twina, albo obwinianie siebie, bo jest to jeden z programów: Victim/Victimizer, czyli Ofiara/Kat. Jesteś ofiarą, a ktoś jest katem, więc w końcu nie chcesz być ofiarą i stajesz się katem. Najczęściej nieświadomie, aż dostrzeżesz te wzory i się poddasz, przyznając, że jesteś jednym i drugim. I tak z każdym zachowaniem, programem, z każdym uwierającym wzorem, zasadą…

Cel: połączenie biegunów. Perspektywa obserwatora, świadomość wyższego ja, które wie, że wszystko jest doświadczeniem, iluzją po to, żeby nam pomóc. Musimy nauczyć się nie oceniać naszych zachowań, ale obserwować i wprowadzać poprawki, dążąc do Christ Consciousness. Jeśli wiesz, że byłeś wszystkim, dosłownie wszystkim, co innego ci pozostaje niż zostawić to za sobą? Jak zrobić reset życia nie odpuszczając starego?

Kochani, chciałam Wam przede wszystkim powiedzieć, że nie ma innej drogi do zakończenia tego procesu niż osiągnięcie najpierw balansu w sobie, a dzieje się to nie poprzez kontrolę każdej sytuacji, poprzez kontrolę drugiej osoby, ale poprzez całkowite poddanie i zaufanie w wyższy plan. My nie jesteśmy tu po to, żeby zamienić siekierkę na kijek. My nie zamieniamy jednego partnera na drugiego. Ma tworzymy całkiem nowe wzory funkcjonowania, wprowadzamy nowe wzory związków, gdzie istnieje miłość, która nie jest egoistyczna, gdzie nie ma potrzeby, braku, przywiązania, podziałów, zasad. Jest jedność, szacunek i miłość, której źródłem jest niewyczerpana miłość do samego siebie płynąca od Boga, a która powiększa się w obecności Twina i osób, które są w stanie otworzyć serce już teraz, choć jeszcze nie ascendowały. To poczucie połączenia w sobie, relacji z Bogiem w sobie, której nikt zniszczyć nie zdoła. Tylko w ten sposób zmanifestuje się unia fizyczna, nie inaczej.

Zanim wyższe ja pozwoli na harmonijną unię fizyczną, zrobi wszystko żebyś zobaczył czego nie chcesz już nigdy więcej powtarzać. Nauczysz się czym jest kontrola umysłu zaserwowana ludzkości, nauczysz się oczyszczać, chronić, nauczysz się jak jesteś silny, jak wiele potrafisz, jeśli tylko dokonasz wyborów prowadzących w kierunku Źródła. Poddanie się nie jest słabością. Poddanie jest zakończeniem nauki, zaliczeniem lekcji z danym wzorem. Wolność jest kierunkiem, który nas interesuje.

Dramaty, kłótnie, przepychanki, obwinianie się nawzajem… Na samą myśl robi mi się niedobrze. Byłam tam energetycznie przez ostatnie 1,5 roku. Doświadczyłam również problemów wybiegających daleko poza planetę, emocji powodujących, że czułam się jak na polu bitwy. Wszystko co tylko można sobie wyobrazić najgorszego, zaliczyłam. Dotarłam jednak tutaj. Przeszłam na drugą stronę i moja wdzięczność za możliwość zrozumienia tego czym jest świat, a czym nie jest, jest nie do wyrażenia. Z punktu obwiniania się nawzajem, targania emocjami od miłości, przez strach do nienawiści, dotarłam do punktu głębokiej jedności, gdzie jest spokój, wyrozumiałość, szacunek i cierpliwość. Dużo mogłabym wam opowiedzieć, pewnie tak będzie, jednak to już innym razem.

Drogi czytelniku, niezależnie od tego w jakim punkcie jesteś, musisz wiedzieć, że wszystko jest tak jak być powinno. Nigdy nie jesteś sam, nawet wtedy gdy jesteś bliski całkowitego poddania i pożegnania z tym światem (tak, to nic niezwykłego, wiem co przeżywałam i znam wasze historie). Takie momenty mają cię rozbroić ze starej energii i mają ci pokazać jakiego cierpienia nikt już więcej nie powinien doświadczać. Wyrażasz te energie i kończysz stare wzory. Wykonujesz dużą pracę, nawet jeśli świadomie tego nie wiesz. W momentach zagubienia, poczucia że jesteś sam, proś o pomoc przewodników, Boga. W momentach ogromnej złości wyrażaj ją w bezpieczny dla innych sposób (sport, walenie w poduszkę, cokolwiek). Płacz, gdy chcesz płakać, dzień, dwa, jeśli tego potrzebujesz. Krzycz, skacz, śmiej się, tańcz, wszystko byle tylko wyrazić te energie, które muszą zostać wyrażone. Nie zapominaj jednak wracać do centrum i do pewności, że wszystko będzie dobrze. Skoro Bóg wiedział jak sprawić, żeby pokierować cię do Twina, sprawi też, żebyś trafił do niego znów.

Hieros Gamos to zjednoczenie w punkcie zero wszystkich przeciwieństw. To przyznanie i zaakceptowanie tego, że byłeś i aniołkiem, i diabełkiem. Byłeś wszystkim. Jesteś wszystkim, ale teraz możesz wybrać co chcesz w swoim życiu kontynuować, jednak wybory te, po pożegnaniu starych wzorów zaskoczą nawet ciebie. To głębokie zrozumienie natury ludzkiej i natury Boga. To właściwie ciągłe poszerzanie tej wiedzy, ale z punktu harmonii jest to zdecydowanie prostsze. Hieros Gamos dzieje się „samo”, jeśli poddasz się procesowi. Ludzki umysł nie jest w stanie wyłapać tego, co się dzieje dopóki nie zacznie zauważać subtelnych zmian, czuć energii, rozumieć mechanizmów. Jeśli masz to wiedzieć, będziesz wiedzieć. Jeśli nie i twoja droga to oczyszczanie bez postrzegania pozazmysłowego, to również w porządku. Dowiesz się dlaczego, gdy dotrzesz do punktu kiedy ta wiedza będzie ci potrzebna.

Nie twój człowiek decyduje o tym co i kiedy się dzieje. Nie twój człowiek ma wolną wolę. Nie twój człowiek steruje procesem. Ostatecznie z twojego człowieka zostaje jakiś 1%. Dopiero wtedy widzisz jak ograniczona to była egzystencja, jak ciężkie to było życie i jak wiele cierpienia twój człowiek musiał doświadczyć, żeby wybrać poddanie się. Oddajemy stare życie, żeby zyskać nowe. Pierwszaki, jak ja, oddają ludzkie życie za boskie. Wszystko kim byliśmy oddajemy, pozwalając temu wrócić, jeśli jest nam pisane. I kiedy mówię wszystko, naprawdę mam na myśli wszystko. Energetycznie poddajemy się do tego stopnia, że pozwalamy, żeby zabrane zostało nam to co znaliśmy i kochaliśmy, czując, że inaczej być nie może, ponieważ czeka na nas inne życie. To, co mimo oddania zostaje, będzie nam towarzyszyć, ci którzy mimo pożegnania zostają, to ci którzy będą z nami tworzyć nową ziemię. To, co zostaje z naszych umiejętności, pasji, zajęć, również przyda nam się w nowym. To, co sprawiało nam ból, powodowało chaos, musi odejść. Im bardziej jesteś gotowy oddać stare życie, tym łatwiej ci będzie przejść proces. My nie należeliśmy do tej kategorii :), ale to też związane jest z naszym kontraktem.

Twin Flames przywracają na Ziemii to, co zabrano ludziom. Prawo do świętej unii w sobie, z Bogiem i innymi. Nie możemy jednak wprowadzić nowego jeśli nadal próbujemy żyć w starym. Zgodziliśmy się być pierwszymi, którzy pokażą drogę innym, będąc przykładem i mówiąc o tym. Chcemy, żeby jak najwiecej ludzi harmonijnie ascendowało, dając im możliwość osiągnięcia Hieros Gamos wewnętrznie i wejścia w relacje opartą na duchowym rozwoju. Chcemy rozszerzać nasze unie na grupy, na kolektyw, ucząc czym w rzeczywistości jest miłość, dobroć, szacunek. Chcemy budować na wzorze jedności, cierpliwości, zrozumienia. Chcemy tworzyć, łączyć. Nie dzielić.

Obecnie można zaobserwować dwie grupy w Twinowym kolektywie. I choć jest to podział, to wiem, że jesteśmy jednym i wiem dlaczego tak jest. Pierwsza grupa to ta, która wzór polarności, Twin Flames, zamieniła już na wzór jedności i obecnie pozbywa się resztek i pozostałości po starym wzorze Twin Flames, grupa ta przeszła na druga stronę, zbudowała swoje Lightbody, oczyściła się z programów, starych wzorów, energii. Nie obwiniamy drugiej strony, nie złościmy się, rozumiemy zależności, wiemy co i dlaczego. Opanowaliśmy swoje ciała emocjonalne i mentalne w większości, na tyle żeby nie wpływały na nas krążące jeszcze stare timeliny. Ta grupa, wykonując przez lata ogromną pracę dla kolektywu, oczyszczając energie, pracując w siatce, integrując światło i zakotwiczając nowe wzory, jest już na Nowej Ziemii i wykonuje pracę 24/7, mniej lub bardziej świadomie. Ta grupa również jest odpowiedzialna za przygotowanie gruntu dla kolejnych fal i za zmanifestowanie fizycznych unii.
Druga grupa to ci, którzy w ostatnich tygodniach spotkali się z ogromem chaosu i nie zdołali opanować ciała emocjonalnego i pożegnać starych wzorów. Ta grupa dostała teraz szansę zajęcia się sobą, poszerzenia perspektywy i przejścia na druga stronę w odpowiednim czasie, gdy będą gotowi wejść we wzory przygotowane przez nas. Ta grupa nadal trwa w podziałach, nadal jest w świadomości polarności i jej zadaniem jest połączenie przeciwieństw, doprowadzenie do punktu zero w każdej kwestii, zaczynając przede wszystkim od wewnętrznych nierozwiązanych konfliktów. Niektórzy w tej grupie przechodzą proces w kontakcie z Twinem, inni nadal w separacji. Niezależnie od tego, wybierajcie siebie i słuchajcie tego, czego chce od was wyższe ja. Może wam się wydawać, że chce rzeczy niemożliwych, możecie nie rozumieć, ale właśnie dlatego wróciłam do pisania, dlatego są tez inni, którzy dzielą się doświadczeniami. Byliśmy tam, wiemy jak brutalny jest to proces, jak ciężki z pozycji człowieka, ale jednocześnie wiemy, jak bardzo warto chcieć przejść na drugą stronę. Idziecie naszą droga, choć każdy na swój indywidualny sposób, my również uczyliśmy się od osób, które z kolei świadomie przechodziły proces przez 20-30 lat, jednak było to bardzo rozciągnięte w czasie. My zrobiliśmy to w o wiele krótszym czasie, łamiąc przy okazji sporo wzorów, jednocześnie prowadząc kolejnych, którzy znów zmienią coś po nas. Tak ma być, wszyscy jesteśmy dla siebie nauczycielami i uczniami.

Jedną z kluczowych rzeczy jest to, że nie ascendujemy trzymając się innych. Nie ascendujemy ciągnąc za rękę rodziców, partnerów. Musimy wybrać siebie, bo jest to wzór, który przekazujemy ludziom. Trzymamy dla innych miejsce. Pierwsza fala w większości proces przechodziła w całkowitej fizycznej separacji, robiąc najcięższą robotę. Są to też unie wysokiego ryzyka, o czym napiszę pewnie jeszcze innym razem. Generalnie jeśli nam się nie uda, innym też się nie uda. Odpowiadamy za grupy, niektórzy z was wiedzą, że są w mojej grupie :) Będziecie to czuli. Więc i nie może nam się nie udać, i spoczywa na nas wielka odpowiedzialność. Dlatego trzymają nas osobno, czekając na moment, kiedy będzie już bezpiecznie. Następne fale będą robiły coraz częściej procesy w kontakcie z Twinem, wprowadzając wzory dla ludzi zaczynających ascendować i tych, którzy będą to robili w kontakcie z duchowym partnerem. Jakkolwiek by nie patrzeć, unia nastąpić przede wszystkim musi wewnątrz. Jak do niej doprowadzić, co jest ważne, będę pisała na blogu.

piątek, 8 września 2017

06. Świadomość

Świadomość to inteligentna energia niosąca w sobie informacje o tym kim jest i materializująca się w najniższej gęstości jako materia. Człowiek jest świadomością, energia, światłem, które zeszło tak nisko w wibracjach, do najniższego harmonicznego wszechświata (1D-2D-3D), żeby doświadczyć dualizmu i upraszczając trochę plan Boga (którego nikt w pełni nie zna), dać człowiekowi możliwość poznania co to znaczy być Bogiem, dając mu jednocześnie możliwość powrotu do niego, do Źródła.

Przez ostatnich ok. 26500 lat ludzkość żyła w czymś co można nazwać ciemną erą naszej historii. Przez ostatnie kilkanaście tysięcy lat ludzkość żyje w amnezji odnośnie tego kim jest, skąd pochodzi i dokąd zmierza, żyjąc na planecie-więzieniu i biorąc udział w recyklingu dusz, powracając po każdej inkarnacji i powtarzając te same lekcje, próbując rozwiązać karmę, jednak nie mając o tym pojęcia. Powtarzanie tych samych lekcji, doświadczanie traumy, cierpienia, doprowadza do niszczenia naszego lightbody, rozszczepiając je w wyniku traumatycznych doświadczeń, powodując coraz większe odłączenie od Źródła, od naszego wyższego ja, często doprowadzając do nieodwracalnych zniszczeń i uniemożliwiając powrót na drogę ewolucji i uwięzienie w 4D i niższych warstwach.

Czas w którym znajdujemy się jako ludzkość nazywamy Cyklem Ascencji (Ascencja Plan B). Dotarliśmy do okna możliwości, pozwalającego nam jako gatunkowi ewoluować i powrócić na drogę prowadzącą do Źródła, umożliwiając nam przypomnienie sobie naszej historii (o której pamięć została nam wyczyszczona), kierunku, jak również ewoluowanie i uwolnienie się z planety, z której nie można było się wydostać przez długi czas.

Cała ekipa opiekunów czuwających nad naszym gatunkiem pracuje nad tym, żebyśmy się obudzili i harmonijnie ascendowali, podnosząc swoje wibracje na tyle, żeby rozumieć, czuć i wybrać odpowiedni dla nas kierunek. Z człowieka ewoluujemy w galaktycznego człowieka, który nie będzie odcięty od innych pozaziemskich ras, w niewiedzy, cierpieniu. W rzeczywistości jesteśmy niezwykłym gatunkiem, którego działania mają wpływ na wiele innych ras. Pochodzimy z gwiazd (ładnie to brzmi :)). Jesteśmy zlepkiem DNA gatunków, które oddały swój materiał genetyczny, żeby nas stworzyć, przez co teraz są w stanie nam pomóc wyzwolić się spod wpływu tych, którym tak bardzo podobał się nasz gatunek, że postanowili na siłę umieścić w naszym DNA swój kawałek materiału. Naruszając prawo jedności doprowadzono do naszej amnezji, naszego zniewolenia, poprzez mutacje DNA, dając możliwość grzebania nam w głowach, mówiąc w uproszczeniu. Po co? Te stworzenia nie mogły powrócić do Źródła, tak jak my. Widząc w nas naiwny gatunek, postanowiły skorzystać z tego, że nie mamy pojęcia o tym kim jesteśmy, kim są oni, tworząc siatkę manipulacji, kontroli, wprowadzając struktury, hierarchie, prawo, religie, systemy społeczne, dzieląc nas miedzy sobą za pomocą form myślowych i programów projektowanych prosto do naszych układów nerwowych sprawiając, że myśleliśmy, że sami na to wszystko wpadliśmy, że tak właśnie być powinno, że inaczej nie można, ze tego właśnie chcemy. Każdy przejaw innego myślenia był zduszany w zarodku, najczęściej przemocą. Patriarchat, podziały płciowe, ofiara i kat, hierarchia, elita rządząca i poddani, wojny, podboje, terror, system finansowy, system prawny, zniewolenie kredytowe, materializm, system medyczny i farmaceutyczny, media masowe, wykrzywienie i dewiacje seksualne, prostytucja, handel ludźmi, przemoc fizyczna, psychiczna, emocjonalna… Wszystko powyższe nie jest ludzkie. Jest pozaziemskie, wprowadzone po to żeby wywoływać emocje, wysysać energie życiowe i seksualne z ludzi, którzy są tak skupieni na bieganiu i spełnianiu sztucznie ustalonych warunków, próbując dopasować się do społeczeństwa (praca, dom, zakupy, wakacje, muszę…), że nie mają ani siły, ani czasu zastanowić się kto i dlaczego kazał im tak żyć. Te energie z nas wysysane wędrują do istot, które nie mając dostępu do Źródła, dosłownie mówiąc żywią się nimi. Wampiryzm energetyczny, zamknięte koło. Jesteśmy niewolnikami nawet o tym nie wiedząc.

Ewolucja to biologia, napędzana przez światło, które jest do naszej planety wysyłane w obecnym Cyklu Ascencji. Odbiór tego światła był ograniczany przez wszelkiego rodzaju technologie zainstalowane przez Niemiło Agresywnych Alienów :P (wybaczcie :D, poczytajcie o NAA). Dlatego potrzebne były istoty, które mogłyby niejako od środka poświecić i pokazać drogę innym. Jednym z takich wysłanych na misję był Jezus, który wykonywał pracę na poziomie energetycznym razem z całą ekipą wspierającą go w tej misji, jednocześnie zostawiając nauki, które miały przygotować nas na obecny Cykl Ascencji. Nauki te kościół katolicki próbował zniekształcić, wprowadzając wzór cierpienia i męczeństwa jako gwarancję wejścia do nieba i życia wiecznego. W sumie nawet im się to udało. Wieczne życie według tych zasad, cierpiąc, to życie w ziemskim piekle.

Na Ziemii jest obecnych wiele istot, które nieświadome w większości swojego zadania, czyściły i przygotowywały grunt pod to, co teraz się dzieje. Oczyszczając się ze wzorów życia w ziemskim piekiełku i emocji z nim związanych, były w stanie rozumieć coraz więcej i gromadzić informacje, będąc pod opieka wyższego ja i grup opiekunów. Starseeds, Indigos, my, jesteśmy punktami, które są w stanie przyjąć ogromne dawki światła, wykonując pracę energetyczną, która dzieje się nawet gdy jesteśmy nieświadomi, a jeszcze większa jest możliwa, gdy rozumiemy co się dzieje i co możemy jeszcze zrobić, mając świadomość planu, w którym bierzemy udział.

I tu docieramy do tytułowej świadomości.

Nasza pamięć jest zapisana w naszym DNA, które z kolei znajduje się w każdej komórce naszego ciała fizycznego, jako zmaterializowana informacja w tak niskiej gęstości, przetłumaczona na materię (choroby to informacje). Ciało fizyczne to tylko część nas jako całości, część naszego lightbody. Światło wchodzi w interakcje z naszymi komórkami, wpływając na nie i wywołując ruch zastanej, zapisanej w nich energii. Dosłownie energia wychodzi z tej komórki wywołując wspomnienie, emocję, żebyśmy mogli ją zaobserwować. Ten ruch, w związku z tym, że emocja przechodzi przez nasz nowy ośrodek myślenia, czyli serce, powoduje chwilowe wejście w stan, który dana emocja wywołuje, np. jeśli jest to strach, czujemy go co powoduje, że nasze myśli są ze strachem związane, nawet jeśli nie ma ku temu teoretycznie w danej chwili powodu. Jeśli na początku nie jesteśmy w stanie nazwać tej emocji (nie otworzyliśmy jeszcze serca lub nie rozumiemy tego mechanizmu), nie chcemy wejść w siebie, unikamy, emocja ta zmanifestuje się w naszej rzeczywistości jako realna sytuacja, wywołując w nas strach po to, żebyśmy go zauważyli, poczuli i zdecydowali, że już go nie chcemy więcej czuć. W momencie wypuszczenia emocji, nazwania jej i zaakceptowania jej istnienia, zamiast dotychczasowego wypierania, jesteśmy w stanie zrozumieć skąd się wzięła, ponieważ nasze myśli odnośnie danej sytuacji są bardziej przejrzyste. Dlatego po wypłakaniu przychodzi nagle rozwiązanie problemu. W ten sposób zmieniamy ciało fizyczne, emocjonalne i mentalne. W ten sposób zmienia się nasze DNA. Jest to nazywane aktywacją DNA, co jest związane z przyjmowaniem na siebie coraz większych ilości światła. W ten sposób z podstawowych standardowych dla poziomu 3D 2-4 nitek DNA wędrujemy do 12 nitek, które są zestawem materiału genetycznego pochodzącego z ras założycielskich, tworzącym człowieka na poziomie nowej Ziemii. Drużyna prowadząca ascencję, te punkty rozmieszczone na Ziemii w postaci nas, przyjmujące ogromne dawki światła, mające często kontrakty na bardzo duże misje tutaj, to nie tylko 12, ale i 24, 48 nitek DNA, i więcej, o czym napiszę innym razem.

Gdy oczyszczamy nasze ciała, przychodzi zrozumienie, co jest wytłumaczeniem popularnego zwrotu, czyli zwiększania świadomości. Robimy porządki po to, żeby nasza świadomość miała więcej miejsca w naszych ciałach. Niejako zapraszamy mądrzejszych nas z przyszłości. Podnosimy wibracje, dzięki czemu świadomość może w nas pełniej wejść. Nasza ascencja czyli wejście wyżej w wibracjach to descencja naszej świadomości, zejście naszego wyższego ja w dół. Stajemy się naszym wyższym ja, dając wyższej inteligencji dostęp do naszego ciała, integrując i łącząc tak, że stajemy się jednym. Jednocześnie jesteśmy coraz bardziej obserwatorami naszego człowieka, obserwujemy z większa łatwością emocje i myśli, żeby dokonywać wyborów, coraz bardziej świadomie, tworząc Nową Ziemię.

Wielowymiarowa Ziemia jest naszą rzeczywistością, czy jesteśmy tego świadomi, czy nie. Każdy ma swoją bańkę rzeczywistości projektowaną przez jego wyższe ja, na takim poziomie na jakim był w stanie wpuścić tę inteligencję do swojego ciała. Ciężko jest wytłumaczyć nisko wibracyjnej osobie to wszystko zwyczajnie dlatego, że nie jest w stanie zrozumieć, jej świadomość nie jest jeszcze w tym miejscu. Pytania: „skąd ty to wiesz?” (czyli postawa ufania książkom, mediom, komuś mądrzejszemu) lub reakcje emocjonalne typu „głupoty jakieś” są bardzo ludzkie, bardzo zrozumiałe. To nie czyni nikogo lepszym lub gorszym. To po prostu ewolucja. Jednym już wyrosły skrzydła, innym dopiero urosną :) Wszystko w swoim czasie. Im więcej wysoko wibracyjnych świadomości na naszej planecie, tym wyższe wibracje ma nasza planeta, tym ciężej żyje się tym, którzy jeszcze nie chcą wsłuchać się w siebie. W związku z tym mamy podział na tych, którzy świadomie wybierają czego chcą w swojej rzeczywistości i tych, którzy są bombardowani zdarzeniami wyciągającymi na wierzch emocje, ponieważ tak byli od siebie odłączeni, że musiały się w ich życiu zamanifestować. Wypadki, choroby, problemy, eskalacja konfliktów. W ten sposób ludzie będą przechodzić piekło na Ziemii, aż zdecydują, że nigdy więcej tego powtarzać nie chcą. Ci, którzy będą tak przywiązani do starego sposobu życia, że nie będą w stanie otworzyć serca, otrzymają szansę kontynuowania nauki, ale już nie tutaj. Reszta, która będzie chciała żyć w świadomości jedności, zostanie żeby stworzyć niebo na Ziemii. Wszystko dlatego, że jesteśmy jednym jako kolektyw. Nie możemy za nikogo zaprojektować jego bańki rzeczywistości. Nie możemy nikogo zmusić, żeby zaczął inaczej żyć. Nie możemy uratować wszystkich, bo to tak jakby niemowlakowi kazać pobiec w maratonie. Co możemy, to dzielić się doświadczeniami, wiedzą, żyć inaczej, szczerze, w prawdzie. Dokonywać wyborów, zaczynając od tego co ważne dla nas, bo tak tworzymy nowe. Być przykładem i trzymać miejsce dla tych, którzy zaczynają widzieć.

Co jest więc obecnie priorytetem, poza ewolucją? Zostawiam to pytanie jako refleksję.

środa, 6 września 2017

05. Być ze sobą

Podstawą prawa jedności jest to, że wszyscy jesteśmy jednym. Jeden Bóg / Źródło / Stwórca, co wolisz, jedno światło, którym jesteśmy. Nasze światło, nasz Bóg, składa się z trzech promieni (Threefold Founder Flame), które jednocześnie są i kompletne same w sobie, i tworzą jedność. Trójca, o której słyszeliśmy w kościele jest zmanipulowaną wersją Boga, usuwającą całkiem równość energii żeńskiej i męskiej. Połączenie tych dwóch sił na równi (Mother Arc i Father Arc) tworzy jedność w postaci trzeciej energii (Christed Child, Christos), która jest pogodzeniem dualizmu, który jest obecny na Ziemii i jednocześnie daje uwolnienie z trwania w separacji. Jest to podstawa, która jest naszym celem do osiągnięcia tu na Ziemii.

Dualizm (bi-wave) to funkcjonowanie według starych zasad niepozwalających na powrót do Źródła. Żeby wrócić do domu, żeby czuć obecność i bliskość Boga we wszystkim dookoła, a przede wszystkim w sobie coraz głębiej i głębiej, konieczne jest zjednoczenie polarności, zrównanie energii męskiej i żeńskiej w sobie i we wszystkim co znajduje się w naszym polu. W ten sposób osiągamy jedność (Unity Field), Punkt Zero (Zero Point), o którym będę jeszcze szerzej pisała.

Tyle teorii, teraz praktyka :)

Oczywiście to co napisałam powyżej nie jest wiedzą z którą się rodzimy lub którą przeczytamy w podręcznikach. Z wielu powodów. Nie jest to również wiedza, którą otrzymujesz w momencie przebudzenia lub spotkania Twina. Nie jesteś w stanie jeszcze takich informacji przyciągnąć (masz zbyt niskie wibracje), więc dusza robi jedyne co może, żeby ruszyć z miejsca, żeby ci pomóc: próbuje cię odizolować, a dokładniej pokazuje ci, że tego potrzebujesz. W jaki sposób? Manifestując dookoła ciebie chaos, którego jesteś udziałem, licząc na to, że się zmęczysz i wybierzesz siebie.

Człowiek jednak nie jest przyzwyczajony do samotności, ciszy, spokoju. Pragnie tego, ale nie potrafi sam przed sobą przyznać jak głęboko jest mu to potrzebne, bo nie znajduje ku temu logicznego wytłumaczenia, tzn. ego, czyli niższe warstwy inteligencji bronią i krzyczą, że przecież on: musi, potrzebuje, nie może, to bez sensu.

I tu zaczyna się praca, bo niższe ja mówi jedno, ale wyższe ja mówi co innego, a człowiek jako całość panikuje, bo nie ma pojęcia co ma zrobić. Dlaczego jestem zmęczony, dlaczego wszystko mnie drażni, dlaczego nie mogę się skupić, dlaczego wszyscy czegoś ode mnie chcą, dlaczego nie spełniam oczekiwań, dlaczego nie mogę robić tego co chce, dlaczego nic nie sprawia mi radości, dlaczego nagle wszystko jest przeciwko mnie?

Dramaty, chaos, zagubienie…

Oddech.

Jesteś? Jesteś. Nadal czytasz ten tekst, nadal istniejesz. I to ci wystarcza w tej chwili. W teraz.

Oddech.

Co sprawia, że cokolwiek musisz?

Jeśli w odpowiedzi pojawia się galopada myśli to znak, że musisz się dowiedzieć co nie jest ci potrzebne i co przeszkadza w uzyskaniu kompletnego spokoju bez konieczności robienia czegokolwiek. Jak to zrobić? Być ze sobą.

Najpiękniejszą rzeczą jaką podarowało mi wyższe ja była możliwość odnalezienia siebie, zaczynając od znalezienia czasu dla mnie. Od ustanowienia priorytetów.
  • Wszyscy jesteśmy jednym, więc nigdy nie jestem sama
  • Wszyscy jesteśmy jednym więc i inni nigdy nie są sami
  • Zarówno ja, jak i inni posiadamy wyższe ja, więc wszyscy mają opiekę
  • Moja ewolucja jest dla mnie najważniejsza
  • Ewolucja ludzkości jest najważniejsza
  • Jeśli ja nie ustawię siebie na pierwszym miejscu, nie będę w stanie pomoc innym
  • Jeśli poddam się chaosowi, nie usłyszę co mam robić
 
Mniej więcej w ten sposób zaczęłam odnajdywać i słuchać siebie. Tak zaczynałam.
Przez te miesiące uczyłam się coraz bardziej siebie słuchać, obserwować myśli, emocje, reakcje. Jednocześnie musiałam nauczyć się stawiać granice i dokonywać wyborów.

Wybór siebie jest konieczny. Dotyczy to naszych bliskich, przyjaciół, pracy, obowiązków, konieczności posiadania czegoś, konieczności bycia w czymś. Wszystko sprowadza się do zadawania sobie pytań i szczerej chęci odpowiedzenia na nie: czy chcę tego więcej w moim życiu? Czy tak chcę żyć, tak chcę się czuć? Czy to mnie uszczęśliwia? Gdy pojawia się reakcja mówiąca o tym, że coś nie jest dłużej dla nas dobre, potrzebna jest decyzja i działanie o usunięciu tego wzoru. Ciach!

  • Masz prawo powiedzieć nie, w każdym momencie.
  • Masz prawo nie chcieć rozmawiać.
  • Masz prawo nie chcieć niczego tłumaczyć.
  • Masz prawo żyć swoim życiem i podejmować własne decyzje, nawet jeśli nikt ich jeszcze nie rozumie.
  • Masz prawo nie widzieć sensu w ogólnie przyjętych w społeczeństwie zasadach.
  • Masz prawo powiedzieć: nigdy więcej zasad!
  • Masz prawo zadawać pytania i kwestionować każdy wzór i zachowanie, które materializuje się przed twoimi oczami.
  • Masz prawo czuć i wyrażać emocje.
  • Masz prawo nie chcieć robić tego, co robiłeś do tej pory.
  • Masz prawo się zmieniać, ciągle i ciągle. 
  • Masz prawo nie iść do pracy, nie chcieć pracować.
  • Masz prawo nic nie robić.
  • Masz prawo cieszyć się z trwania w ciszy, choćby to była jedyna rzeczy, którą dziś zrobisz.
  • Masz prawo się nie oceniać.
  • Masz prawo nie mieć logicznego wytłumaczenia dla tego, czego chcesz.
  • Masz prawo spać ile trzeba.
  • Masz prawo nie zgadzać się z tym co napisałam :)
 
Wszystkie reakcje jakie pojawiły się podczas czytania powyższego, czekają na zbadanie dlaczego nie możesz tak żyć. Dlaczego nie możesz być wolny? Kto powiedział ci jak masz żyć? Kto ma dać ci pozwolenie na inne życie? Czy wszystkim dookoła zależy na twoim nieszczęściu, czy może to twoje własne przekonania są powodem dla którego cały świat wchodzi ci na głowę?

Spokój. Cudowny spokój znajduje się po drugiej stronie. Wolność od „muszę”. Miłość do siebie, napędzana przez miłość płynącą od Boga, do której dostęp masz od wewnątrz, nie z zewnątrz. Otwarte serce przez które płynie miłość, którą możesz dzielić z każdym istnieniem.

W przypadku Twin Flames to nie miłość do Twina i od niego płynąca jest tak wspaniała. To własne źródło dostępu do Boga jest tak cudowne, że po wyjściu z bubble jesteśmy w szoku i chcemy więcej. Nagłe odcięcie przypomina wypędzenie z raju, odłączenie od źródła, co znajduje się w pamięci każdego człowieka, zapisane w komórkach, w podświadomości. Tego jednak nie wiemy wtedy, gdy stajemy oko w oko z drugim aspektem nas, dlatego tak bolesna jest separacja z Twinem. Przenosimy uwagę na zewnętrzne źródło, żeby ostatecznie nauczyć się własnego dostępu do miłości, której nikt nie może nam dać. Miłość robi się sama i ten stan jest nie do opisania.

Nie ma znaczenia czy jesteś Twinem, czy obudziłeś się i szukasz siebie. Mechanizmy są takie same. Twiny mają "trochę" trudniejsze zadanie, ale droga do przejścia jest podobna. Znaleźć siebie i własny dostęp do Źródła. Zbudować relację z Bogiem, ze sobą. I nie wchodzić w kompromisy. 

---------------------

Dzisiejszy księżyc w pełni wyciąga na wierzch nasze relacje w związkach z innymi, szczególnie podkreślając okres od ostatniego sierpniowego zaćmienia. Czego się nauczyliśmy w tym okresie, czego nie chcemy, jak chcemy funkcjonować? Polecam dziś spędzenie czasu ze sobą, ograniczając wszelkie rozpraszacze. Medytacja, wsłuchanie w siebie.

Pierwsza falo: wszystko czego nie widzicie na wyciągnięcie ręki to iluzja. Skupcie się na tym co czujecie, co wiecie i tego się trzymajcie. Odłączenie od social media jest konieczne, jeśli nadal próbujecie tkwić w starych wzorach. Skupienie na trybie obserwatora i powrót do punktu zero.